Cześć Dziewczynki!
Witam się po kilkudniowej przerwie, nie jestem na bieżąco, kilka ostatnich stron doczytałam.
sataga - wracaj szybko do sił!
doli - oby ajmniej takich dni
tabasia - super, że ogarniasz jeszcze pisanie pracy. spokoju życzę :-)
margo - super z lotami, odpoczniesz trochę :-)
szaj - to super! zazdroszczę.
karina - powodzenia w pracy!
i już nie wiem co komu, przepraszam.
mimo że mój Mały całkiem grzeczny, to ja nie ogarniam. jestem potwornie zmęczona, niewyspana (chociaż pobudki ostatnio co 2-2,5 godziny, więc lepiej niż co 1,5), zdołowana. z moim M czasu dla siebie w ogóle nie mamy, a wtedy na siebie warczmy, on tez jest z innej planety. jak mu się powie, to zrobi, chociaż czasem miny stroi i mnie to strasznie wkurza. ale sam nie zauważy niczego, ja ogarniam (przynajmniej próbuję) całość i to jest strasznie męczące. nie chcę nawet myśleć co to będzie jak do pracy wrócę. ale to jeszcze kawał czasu, wrzesień 2016.
jeszcze wczoraj byłam na pogrzebie koleżanki z pracy, 50 lat, młoda dziewczyna, rak oczywiście:-(
jak zawsze staram się optymistycznie podchodzić i dobrych stron szukać, to chwilowo wymiękam:-( nawet sobie kawę z mlekiem zrobiłam, a nabiału nie mogę, ale muszę coś mieć od życia. mam nadzieję, że trochę mleka mu nie zaszkodzi.
wyżaliłam się... widzę, że u wielu z Was podobnie. czy naprawdę faceci nie umieją wziąć na siebie ciężaru ogarnięcia całości? z kim nie gadam, to to samo - facet zrobi, jak mu się palcem pokaże, ale wszystkiego nie ogarnie.
ale się rozpisałam. nadrabiam za te dni nieobecności. ale Starsza z wiatrówką była w domu i wtedy to już w ogóle na nic nie ma czasu
