MatkaWariatka37
Fanka BB :)
Synek za dwa tygodnie skończy 7 lat od około miesiąca wykazuje silny lęk separacyjny. Płacze jak idzie do szkoły, nie chce jeździć na wycieczki szkolne bo mnie tam nie ma, najchętniej w ogóle nie chodziłby do szkoły tylko był w domu przy mnie. W szkole wszystko jest w porządku, jest dzieckiem lubianym, żywiołowym,ma nawet dziewczynę!
Z tego co mówią nauczyciele młody szybko się uspokaja i funkcjonuje w szkole normalnie. Chodzi do zerówki, w szkole jest również jego starsza siostra, która czasem pozwala mu zadzwonić ze swojego telefonu do mnie i wtedy młody płacze, mówi że chce do domu bo tęskni za mną a mnie tam nie ma.
Za dwa tygodnie ma wycieczke. Mlody mówi że nie chce na nią jechać bo mnie z nim nie będzie. A kiedy z nim rozmawiam i mówię, że przecież wcześniej jeździł bez żadnego ale, bardzo się cieszył na te wycieczki to powiedział że wcześniej nie było mu tak smutno i przykro jak mnie z nim nie ma, było nie czuł tego uczucia strachu. Wczoraj przed snem płakał i zapytał się jak to będzie kiedy on dorośnie będzie musiał się wyprowadzić i znajdzie sobie kobietę. że on sobie tego nie wyobraża bo nie chce mnie stracić. Jedyna zmiana jaka weszła w życie to to , że jego młodszy brat wprowadził się do ich łóżka piętrowego które stoi już od bardzo bardzo dawna. młodszy brat śpi ze mną na dole a mój siedmiolatek u góry. Wcześniej starszy spał na dole a młodszy jeszcze z nami w sypialni. Tymuś (ten starszy) bał się na początku spać u góry więc dla bezpieczeństwa założyliśmy mu siatkę i faktycznie z chęcią zaczał przesypiac u góry noce. Następna rzecz która się zmieniła W związku z tym że mały śpi na dole to ja na pewien czas przestałam usypiać starszego synka. Zawsze kładliśmy się razem czytaliśmy bajkę, czekałam aż zaśnie i wychodziłam. Teraz kładę się obok młodszego na dole a syn był u góry. Ale chyba to nie wystarczało bo zaczął mieć lęki nocne. Teraz zorganizowałam czas tak że pierw usypiam młodszego a potem idę na górę do Tymka i zasypia przy mnie. lęków sennych już nie ma/ zdarzają się bardzo sporadycznie a występowały nawet 4-5 razy w tygodniu.
Natomiast nie mam zielonego pojęcia co zrobić żeby synek zaczął znowu normalnie funkcjonować bez tego lęku separacyjnego. Jak długo to może trwać? Czy poprosić również szkołę o pomoc w tej kwestii? Może rozmowy z psychologiem szkolnym? Co jeszcze mogę zrobić żeby synek przestał się tak czuć? Aktualnie nie pracuję ale zamierzam wrócić do pracy i nie wyobrażam sobie jak to będzie wyglądać jeżeli mu ten lek separacyjny do tego czasu nie minie. Dużo rozmawiamy, dużo mu tłumaczę, zawsze przed pójściem do szkoły mówię mu że będę na niego w domu czekać a jeżeli mam wyjazd to go o tym informuję i mówię że będzie czekać na niego babcia.
Z tego co mówią nauczyciele młody szybko się uspokaja i funkcjonuje w szkole normalnie. Chodzi do zerówki, w szkole jest również jego starsza siostra, która czasem pozwala mu zadzwonić ze swojego telefonu do mnie i wtedy młody płacze, mówi że chce do domu bo tęskni za mną a mnie tam nie ma.
Za dwa tygodnie ma wycieczke. Mlody mówi że nie chce na nią jechać bo mnie z nim nie będzie. A kiedy z nim rozmawiam i mówię, że przecież wcześniej jeździł bez żadnego ale, bardzo się cieszył na te wycieczki to powiedział że wcześniej nie było mu tak smutno i przykro jak mnie z nim nie ma, było nie czuł tego uczucia strachu. Wczoraj przed snem płakał i zapytał się jak to będzie kiedy on dorośnie będzie musiał się wyprowadzić i znajdzie sobie kobietę. że on sobie tego nie wyobraża bo nie chce mnie stracić. Jedyna zmiana jaka weszła w życie to to , że jego młodszy brat wprowadził się do ich łóżka piętrowego które stoi już od bardzo bardzo dawna. młodszy brat śpi ze mną na dole a mój siedmiolatek u góry. Wcześniej starszy spał na dole a młodszy jeszcze z nami w sypialni. Tymuś (ten starszy) bał się na początku spać u góry więc dla bezpieczeństwa założyliśmy mu siatkę i faktycznie z chęcią zaczał przesypiac u góry noce. Następna rzecz która się zmieniła W związku z tym że mały śpi na dole to ja na pewien czas przestałam usypiać starszego synka. Zawsze kładliśmy się razem czytaliśmy bajkę, czekałam aż zaśnie i wychodziłam. Teraz kładę się obok młodszego na dole a syn był u góry. Ale chyba to nie wystarczało bo zaczął mieć lęki nocne. Teraz zorganizowałam czas tak że pierw usypiam młodszego a potem idę na górę do Tymka i zasypia przy mnie. lęków sennych już nie ma/ zdarzają się bardzo sporadycznie a występowały nawet 4-5 razy w tygodniu.
Natomiast nie mam zielonego pojęcia co zrobić żeby synek zaczął znowu normalnie funkcjonować bez tego lęku separacyjnego. Jak długo to może trwać? Czy poprosić również szkołę o pomoc w tej kwestii? Może rozmowy z psychologiem szkolnym? Co jeszcze mogę zrobić żeby synek przestał się tak czuć? Aktualnie nie pracuję ale zamierzam wrócić do pracy i nie wyobrażam sobie jak to będzie wyglądać jeżeli mu ten lek separacyjny do tego czasu nie minie. Dużo rozmawiamy, dużo mu tłumaczę, zawsze przed pójściem do szkoły mówię mu że będę na niego w domu czekać a jeżeli mam wyjazd to go o tym informuję i mówię że będzie czekać na niego babcia.