Cześć kobietki.. u mnie chwilowe podłamanie .. Nie mam na nic siły. W nocy z każdym przebudzeniem byłam przerażona tym jak bardzo mogą boleć dolne partie ciała. Masakra - nogi, pachwiny wszystko mi drętwieje i na prawdę ciężko się ruszyć

Wieczorem na dodatek bolał mnie strasznie ból pleców. JAk tak dostaje w kość w nocy to się zastanawiam zawsze, jak musi boleć ten cholerny poród

??
Do mojego T chyba dopiero zaczyna docierać, że całkiem nie długo będzie z nami malutka.. Wczoraj mówi do mnie taki zamyślony
T: Z ostatnich wizyt na którego wychodzi termin ?
M: No 4,5 lipiec
T : A który dzisiaj jest .. ?
M : 26 czerwca ...
T :

( jego oczy wyglądały identycznie .. :-) )
I wtedy stwierdził, że musimy przejechać się do szpitala, żeby w razie czego wiedział gdzie ma jechać, bo na porodówce go jeszcze nie było. :-) Z tego co zauwazyłam to on się boi, że ja zaczne rodzić w domu i on biedny nie będzie wiedział co zrobić.. i wolałby jak bym poszła ze skierowaniem do szpitala ( tak jak jego siostra czy inne znajome ) i zadzwoniła do niego że może przyjechać bo się zaczyna .. a
A wczoraj wieczorem to już myślałam, że padne

Położyliśmy się do łóżka, i jak zawsze zakładam na niego nogę ( owijam sobie wokół niego.. na co on się obraca przerażony - proszę Cie, zabierz tą noge bo jeszcze urodzisz.. )

Miałam dzisiaj pojechać z nim do pracy zobaczyć co się tam dzieje na firmie, ale darowałam sobie bo nie mam siły. Wzięłam się za prostowanie włosów - nosz kur...de, łapy bolą od trzymania w górze, plecy zaczynają boleć, a no i jeszcze tyłek bo wczoraj spadłam z krzesła i mam wielkiego siniaka :-(