A jakie ma wyjście? Hehehe jak mnie ktoś pyta jak ogarniam pracę, trójkę dzieci (mam młodsze niż Słodkatrojeczka, bo 2, 5 i 10), ciążę i milion innych rzeczy odpowiadam,że nie ogarniam
co to za pytanie w ogóle jest? Oczywiście,że jest ciężko, przy dwójce dzieci, to ja miałam raj, może gdyby odstępy były większe między chłopcami, to byłoby inaczej. Niestety 2.5 roku to mało, obaj nie są jeszcze samodzielni, a teraz znowu różnica będzie 2.5, więc tak naprawdę przynajmniej te 7.5 roku ciągiem będę w pieluchach. Sama logistyka, szkoła, przedszkole, zajęcia dodatkowe, jakieś wizyty u lekarzy i doby brakuje. Zawsze posiadanie dzieci jest równoznaczne z rezygnacji z czegoś - treningów, czytania, relaksu, pracy zawodowej, swojego hobby, podróży czy zwykłego lenistwa. Pewnie, że da się i z dziećmi, ale jak ma się czwórkę, to czasem człowiekowi się zwyczajnie nie chce utrudniać sobie i tak skomplikowanego życia, brakuje rąk i doby. Dlatego jeśli to pierwsza,czy druga ciąża, to korzystajcie dziewczyny! Naprawdę ilość dzieci robi ogromną różnicę. To nie jest żalpost, to jest oczywista odpowiedź na pytanie jak sobie radzą matki wielodzietne. Radzą sobie,ale zawsze tracą coś swojego po drodze- chyba,że ktoś ma inne priorytety i dzieci są gdzieś na końcu,ale nie pisze o sytuacjach patologicznych.