Odstawiłam dziś numer stulecia. Zawiozłam młodego do dziadków. Umeczyłam się, ale dowiozlam. Wracając zajechałem na stację. Zatankowałam i chciałam zabrać porfel z samochodu. Portfela brak... nigdzie po nim ani śladu. I co zrobiła Marta? Nie.... nie poszłam na stację, nie zostawiłam dokumentów bo przecież ich nie miałam. Po prostu wyjechałam ze stacji i zadzwoniłam najpierw do dziadków ze wracam do nich po pieniądze na paliwo a potem na stację ze będę za pół godziny i żeby tylko policji nie wzywali. Jak juz dojechałam na stację to było mi tak wstyd, ze z nerwów zaczęło mi się w głowie kręcić. Mało co tam nie padłam. Wstyd i hańba. I to jeszcze kobieta z brzuchem...



[emoji52]