Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
To fajnie ze dobrze ci sie kojarzy Warsaw i lubisz tu byc.Ja tu mieszkam od 2008 czyli 11 lat i brakuje mi tu rodziny.Zarowno ja jak i moj maz pochodzimy z innych miast.Warszawa to Nasze drugie miasto ❤ Tu się zaczął mój związek z M. i tu podjęliśmy decyzję, że chcemy mieć dziecko. Upały znoszę jako tako - czyli albo cały dzień w domu, albo w aucie gdzie jest klimatyzacja. Jutro chyba będzie pierwszy taki dzień, gdzie będę chodzić po mieści w tym ukropie.
Ja laktatora nie biorę bo chcę zminimalizować ilość przyniesionych bakterii ze szpitala, ale jakbym go potrzebowała to mój M. go przywiezie. ☺
Hej jak pisałam z tymi upalami zaczelo mi byc ciezko...a ty piszesz ze caly czerwiec, o rany..Czyli do konca juzHejka dziewczyny? Jak dajecie radę w te upały? Ja coraz gorzej ale zapowiadają taki caly czerwiec to chyba trzeba się przyzwyczaić [emoji4] ja dzis po wizycie 30 czerwca na szpital a 1.07 cięcie. Nadia juz 2 500 [emoji8] si.kat daj znac co u ciebie?
@Si.Kat jak po dzisiejszym dniu? Czy samopoczucie ciut lepiej? Macie tam w miarę chlodno w tym szpitalu? Na dworze niemiłosierny ukrop, dzisiaj dał mi w kosc.Pierwszy raz poczulam sie na dworze naprawde słabo...Pozdrowienia![]()
No co ty ?U Nas raz lepiej raz gorzej, upały dają w kość! Tu w szpitalu jeszcze remont, także totalny brak organizacji na każdej płaszczyźnie szpitala. Co do naszego stanu zdrowia misz masz. Co obchód, to inny lekarz i inna opinia w temacie Naszego zdrowia, jedni twierdzi ze hipotrofia inni, ze większych odchyleń nie ma. Dzisiaj myśle o wypisaniu się na żądanie, gdyż zastępca ordynatora pani dr wbiła swoim dzisiejszym zachowaniem gwóźdź do trumny... mianowicie, dzisiaj mija tydzień jak tu tkwię, standardowo zostałam podłączona do ktg, po godzinnym ktg przybiega położna ze pani dr chce ze mną rozmawiać, pytam ze łzami w oczach czy coś z ktg, coś z dzieckiem, na co położna ze ona nic nie może powiedzieć. Wchodzę do pokoju badan z sercem w gardle, żołądku i niewiadomo jeszcze gdzie, a pani dr pyta „to w którym tygodniu ciąży pani w końcu jest?” Mówię, ze dzisiaj dokładnie mam 32+1 i co się dzieje?? A ona, aaa jak to już 32 to ok. Kurtyna.
Zawału bym dostała. Na bank czarne myśli w głowie.U Nas raz lepiej raz gorzej, upały dają w kość! Tu w szpitalu jeszcze remont, także totalny brak organizacji na każdej płaszczyźnie szpitala. Co do naszego stanu zdrowia misz masz. Co obchód, to inny lekarz i inna opinia w temacie Naszego zdrowia, jedni twierdzi ze hipotrofia inni, ze większych odchyleń nie ma. Dzisiaj myśle o wypisaniu się na żądanie, gdyż zastępca ordynatora pani dr wbiła swoim dzisiejszym zachowaniem gwóźdź do trumny... mianowicie, dzisiaj mija tydzień jak tu tkwię, standardowo zostałam podłączona do ktg, po godzinnym ktg przybiega położna ze pani dr chce ze mną rozmawiać, pytam ze łzami w oczach czy coś z ktg, coś z dzieckiem, na co położna ze ona nic nie może powiedzieć. Wchodzę do pokoju badan z sercem w gardle, żołądku i niewiadomo jeszcze gdzie, a pani dr pyta „to w którym tygodniu ciąży pani w końcu jest?” Mówię, ze dzisiaj dokładnie mam 32+1 i co się dzieje?? A ona, aaa jak to już 32 to ok. Kurtyna.
Tak, tylko po to. Miała przed sobą wszystkie dokumenty od dnia przyjęcia, wystarczyło dodać tydzień. Ponadto, dostałam opiernicz od pielęgniarki ze wychodzę i nie ma mnie przez godzinę, a byłam na parterze na usg, bo lekarz mnie na przepływy wysłał..
Jestem na skraju wyczerpania emocjonalnego. Dziewczyny nie narzekajcie na pogodę, pogoda przy zachowaniu naszej służby zdrowia to jest pikus.