Znów się muszę Wam pożalić.... na siebie!

Na początku ciąży doskwierał mi brak apetytu.. Potem, pomimo nudności, nie mogłam się opanować i jadłam wszystko... Od trzech dni znów prawie nic nie jem, bo nic mi nie smakuje.. Wchodzi mi ze smakiem wszystko, co złe, czyli słodycze, cola i owoce. Dziś zmusiłam się do ogórkowej. Biorę witaminy, żeby organizm z czegoś je czerpał, ale ja nie wiem, co będzie dalej

Mięsa nie jem, pierogi, które zrobiłam na święta i wczoraj sobie ugotowałam poszły do kosza, bo po jednym gryzie zawislam nad muszlą. Koszmarnie się odzywiam i mam wyrzuty sumienia, że mi się dzidzia nie rozwinie

Lekarka (aktywna i fit) chyba by mnie zabiła