byłam na 1 wizycie w 6tc zarodek był mniejszy niż powinien ale nieznacznie więc się nie przejęłam zresztą czemu bym miała przecież za mną były 2 donoszone zdrowe ciąże a serduszko biło i po 2och tyg jak poszłam to się okazało, że serduszko już nie bije.. dostałam skierowanie do szpitala na następny dzień z rana, tam dostałam 2 tabletki w odstępie 3ech godzin ale niestety na usg następnego dnia okazało się nie oczyściło się całkowicie więc musiałam mieć łyżeczkowanie, szybko i pod narkozą. Potem 2tyg plamienie i po miesiącu już miałam normalną miesiączkę. Czułam właśnie, że coś jest nie tak bo nie miałam mdłości, tylko takie chwilowe, piersi mnie przestał boleć, nie chciało mi się spać (w tej już mam fazę na spanie, mam nadzieję że za chwilę też zasnę bez problemu

) i ogólnie czułam się dobrze i przestałam czuć brzuch a jak mi robił usg gdzie wyszło że dzidzia nie żyje to zobaczyłam tam taką ciemność jakby ktoś tam zgasił światło...