jestem jestem ...
niestety na pisanie kompletnie brak czasu, mam nadzieję, że teraz będzie lepiej

z mojego dwutygodniowego urlopu było tylko 5 dni, bo ciągle musiałam jezdzić do firmy i coś załatwiać. Urwanie głowy. Byłam mega wściekła.
Bylismy 3 dni w Zakopanym i powiem szczerze, że było super. Wprawdzie w jeden dzień pogoda średnia w kratkę, ale dwa pozostałe piękne słoneczko i oczywiście chłodek, ale ja lubię jak jest chłodno w górach.

Bartusiowi wyjazd bardzo się podobał, oczywiście nie chciał jezdzić tylko w wózku więc trochę problemów było, ale nie ma na co narzekać. Fajnie bo jadł już dorosłe śniadanie obiady i kolacje

tak więc na następny wyjazd już na pewno nie muszę ciągnąc ze sobą jedzenia dla niego.
Ostatni tydzień ciężki,Bartuś od 2 w nocy nie spał, ale powiedziałam dość, przestawiłam łóżeczko tak żeby nas nie widział i w zasadzie jak się budzi to pokwili 30 sekund i idzie spać dalej. Przynajmniej tak było tej nocy. Żal mi go strasznie, ale jak bierzemy go do siebie, to kreci się, bawi, wyrzuca smoczek i za chwilę płacze, że chce ten smoczek i tak od drugiej do czwartej czy piątej rano. Ogólnie koszmar ...
Byliśmy w sobotę i niedzielę na weselu. Bartuś w sobotę z nianią a w niedzielę był razem z nami. Ale powiem szczerze, że tęskniłam strasznie za tym moim łobuzem i jak najszybciej chciałam wracać

tak więc aloha współczuję bo jednak parę dni będzie Ci się tęskniło za Zosią
z jedzeniem u nas w kratkę, ogólnie obiadki są ble, owoce zjada za to w ilościach hurtowych. Oczywiście mleko i wszelkie pochodne są nadal number 1.
zuzaduza, rozumiem Cię w 100%. Dla mnie też niemożliwe, żeby z takim spokojem podejść do takich spraw. Przecież wiadomo, że nie chodzi Ci o pół kilograma cukru, a jeśli teściowa tak zasugerowała, to tylko dlatego żeby Cię zdenerwować. Identycznie robi mój szwagier, tak obróci wszystko, żeby wyszło na jego i dokładnie jak Twoja teściowa, on jest najmądrzejszy i wie wszystko najlepiej. I żadne podchody tutaj nic nie wskórają. Przypuszczam, że nawet wypowiedz jakieś znanego pediatry, dietetyka czy stomatologa nic w tej kwestii nie zmieni, jak ona wie swoje to nie ma mocnych.
Na Twoim miejscu szukałabym opiekunki, Fakt to niewiele godzin, ale ktoś dodatkowo żeby dorobić na pewno się skusi, nawet jakbyś musiała trochę więcej zapłacić, to warto. A co się stało z tą dziewczyną, która kiedyś zajmowała sie Wiktorem ?? a może ta opiekunka która u Twojej sąsiadki pracowała ??
Chyba wolałabym poczekać na następnego kupca mieszkania niż mieszkać z teściową pokroju Twojej
koliberr, paprotna, zońka, ale teściowe się Wam trafiły, ja to na teścia nie mogę narzekać. Fakt ma też swoje wady ale cóż jak kazdy. W porównaniu z Waszymi teściowymi to i tak jest święty. Chociaż czasami też mi ciśnienie podniesie, nie żebym miala zupełnie kolorowo. Dla równowagi mocno denerwuje mnie brat mojego męża. W zeszłą sobotę były imieniny teścia. Wchodzę i mówię dzień dobry oczywiście z ich strony ani me ani be. Ludzie mają po 40 lat a zachowują się gorzej niż dzieci. oczywiście jakby to oni powiedzieli dzień dobry a ja bym nie odpowiedziała to byłaby AFERA nie z tej ziemi, bo im to wszystko wolno

ojj nie popuszczę im. A zamiast mieszkania to mam chrapkę na mały domek, to było zawsze moje marzenie i chyba trzeba będzie go spełnić

tylko muszę oszczędzać oszczędzać i jeszcze raz oszczędzać, co oczywiście będzie najtrudniejsze. Teścia mi żal, ale w sumie jemu nie żal nas, więc dlaczego ja mam się przejmować ?? Jak dla mnie powinien podjąć ostateczną decyzję odnośnie domu i to już dawno, a nie zwodzić nas

jestem za to wszystko na niego wściekła, bo sporo kasy tam wpakowaliśmy - paprotna przypomina mi się Twoja historia z mieszkaniem od babci, po prostu u nas jest bardzo podobnie. Niby dom miał być dla nas a teraz wychodzi, że po połowie, a ja doskonale wiem, że my się z nimi nie dogadamy, poza tym oni mają wielki dom, więc i tak tam mieszkać nie będą, tylko będą chcieli kasę żeby ich spłacać, albo będą chcieli to wynajmować, to ja jeszcze będę musiała z obcymi ludzmi mieszkać pod jednym dachem

ogólnie teraz mam to wszystko gdzieś, rozpoczęłam poszukiwania działeczki. Na szczęście mąż też jest za, o dziwo bo do tej pory tak średnio patrzył na perspektywę wyprowadzki, ale cała ta sytuacja z jego bratem uzmysłowiła mu, że jeśli chce mieć spokój to innego wyjścia nie ma.
kemyt, ludzie to kombinują byle im było lepiej i byle mniej płacili, nawet kosztem innych. Nie daj się i walcz.
zońka, aloha, też brakuje mi czasu na wszystko

właściwie fajnie byłoby gdyby doba miała z 30 godzin
aloha, spokojnie jeszcze będziesz mogła pomyśleć o maluszku. Za rok dwa czy trzy. Będę trzymać kciuki. Ja mam okresy kiedy bardzo chciałabym drugi a mam i tak kiedy sobie mówię nie nigdy więcej

więc pożyjemy zobaczymy.