k_asica83
Fanka BB :)
Oj wiem, że się nic nie odzywam – przepraszam, ale nie daję już rady.
Patrycja wiecznie chora. Lekarka leczyła nas „zachowawczo”, Bi nie chciała dawać znowy antybiotyku i latałyśmy do przychodni 3 razy w tygodniu na kontrole. Mała była na syropach i …dupa. Nie dość, że musiałam się wiecznie zwalniać z pracy (przy nastawieniu mojego dyr. nie było to fajne), to wiadomo swoje trzeba było zrobić. Suma sumaru – wylądowałyśmy w sobotę na SOR w szpitalu i o mały włos mała nie została na oddziale. Uszy, gardło, płuca. Załamana jestem. Znowu antybiotyk. Na szczęście jesteśmy w domu. Ja na zwolnieniu (dyr. wściekły – ponoć, bo w tym tygodniu rozstrzygnięcie przetargu, nie mojego, ale miałam być w komisji, ech). Pomimo zwolnienia cały czas pracuję w domu i wiszę na mailu, do tego chore dziecko i sprzedaż internetowa, zamówienia, wysyłki itp. Nie wyrabiam. Doba za krótka. Czuje się zaniedbana jako kobieta, bo nie mam na nic czasu, żeby coś koło siebie zrobić.
Z dobrych wiadomości, to to, że antybiotyk zaczął działać i mała już tak nie charczy. No i mamy już 3 ząbki i czwarty w natarciu. Wszystko złożyło się na raz. Co ironia losu.
Prosiłam lekarkę o inny antybiotyk, bo po augmentinie mała ostatnio dostała grzybicy, no i co? Mamy augmentin i …. Znowu grzybicę i do tego biegunki. Ciągle piorę i suszę i nie wychodzę z pieluch. Co Patrycja zaśnie, to budzi się cała…zasrana. Ręce opadają.
Do tego A mnie denerwuje. Zachowuje się jakbym to ja miała wszystko ogarnąć i nawet w nocy ani razu nie wstanie do niej, bo…..on przecież idzie do pracy a ja jestem na L4. Z nikąd pomocy. Ech. Mam dość.
Oby to wszystko było przejściowe. Ja się tylko łudzę, że Patrycja po jakimś czasie już się uodporni i przestanie aż tak bardzo reagować, że jak wyjdą te zęby, to nie będzie aż tak osłabiona i nie będzie mi tak często chorować. Łudzę się, że sprawdzi się to co mówią inni: „za jakiś czas, jak to przetrwamy Patrycja się uodporni na tyle, że inne dzieci będą chorowały, a ona nie”. Słucham tego z przymrużeniem „oka”, ale po cichutki się łudzę, żeby to była prawda.
Zmykam, bo budzi się mój mały „zasraniec” Dzięki paprota za przywołanie.
Sory dziewczyny, ale ostatnio nie miałam nawet czasu na czytanie, więc jestem totalnie nie w temacie.
Patrycja wiecznie chora. Lekarka leczyła nas „zachowawczo”, Bi nie chciała dawać znowy antybiotyku i latałyśmy do przychodni 3 razy w tygodniu na kontrole. Mała była na syropach i …dupa. Nie dość, że musiałam się wiecznie zwalniać z pracy (przy nastawieniu mojego dyr. nie było to fajne), to wiadomo swoje trzeba było zrobić. Suma sumaru – wylądowałyśmy w sobotę na SOR w szpitalu i o mały włos mała nie została na oddziale. Uszy, gardło, płuca. Załamana jestem. Znowu antybiotyk. Na szczęście jesteśmy w domu. Ja na zwolnieniu (dyr. wściekły – ponoć, bo w tym tygodniu rozstrzygnięcie przetargu, nie mojego, ale miałam być w komisji, ech). Pomimo zwolnienia cały czas pracuję w domu i wiszę na mailu, do tego chore dziecko i sprzedaż internetowa, zamówienia, wysyłki itp. Nie wyrabiam. Doba za krótka. Czuje się zaniedbana jako kobieta, bo nie mam na nic czasu, żeby coś koło siebie zrobić.
Z dobrych wiadomości, to to, że antybiotyk zaczął działać i mała już tak nie charczy. No i mamy już 3 ząbki i czwarty w natarciu. Wszystko złożyło się na raz. Co ironia losu.
Prosiłam lekarkę o inny antybiotyk, bo po augmentinie mała ostatnio dostała grzybicy, no i co? Mamy augmentin i …. Znowu grzybicę i do tego biegunki. Ciągle piorę i suszę i nie wychodzę z pieluch. Co Patrycja zaśnie, to budzi się cała…zasrana. Ręce opadają.
Do tego A mnie denerwuje. Zachowuje się jakbym to ja miała wszystko ogarnąć i nawet w nocy ani razu nie wstanie do niej, bo…..on przecież idzie do pracy a ja jestem na L4. Z nikąd pomocy. Ech. Mam dość.
Oby to wszystko było przejściowe. Ja się tylko łudzę, że Patrycja po jakimś czasie już się uodporni i przestanie aż tak bardzo reagować, że jak wyjdą te zęby, to nie będzie aż tak osłabiona i nie będzie mi tak często chorować. Łudzę się, że sprawdzi się to co mówią inni: „za jakiś czas, jak to przetrwamy Patrycja się uodporni na tyle, że inne dzieci będą chorowały, a ona nie”. Słucham tego z przymrużeniem „oka”, ale po cichutki się łudzę, żeby to była prawda.
Zmykam, bo budzi się mój mały „zasraniec” Dzięki paprota za przywołanie.
Sory dziewczyny, ale ostatnio nie miałam nawet czasu na czytanie, więc jestem totalnie nie w temacie.


. Jak taki mądry to niech sam umyje.

)
zdrowka na kolejne miesiace
padam na pysk po prostu, a poszłam spać już o 21. JEscze wychodze do kuchni umyć butelki a tam kurde okno otwarte na oścież bo chyba za gorąco