Corin, trzymam kciuki, żeby córa przechodziła po prostu przesilenie wiosenne, a nie przedwiśnie kolejnej choroby.....
kurcze, a ja właśnie się rozczarowałam teściową (mam fantastycznych teściów, ale czasem ich zachowanie kompetnie mnie zaskakuje). Zadzwoniła, że wpadnie do nas za chwilkę, bo wracają skądś tam..... czekamy pół godz - nie ma 45 min - nie ma - mąz się wychyla przez balkon - samochód stoi, więc poszli do szwagra, bo jego starsza córka chora - dziecko chore, a Oni potem postanowili przyjść do mnie..... wiem, może jestem przewrażliwiona, ale po co świadomie narażać się na choroby..... mój mąż się tak wkurzył, że musiałam go nieco hamować przed zachowaniem, którego potem by żałował.... generalnie teściowa obrażona (to ten typ człowieka, że się dla wszystkich poświęca nie dbając o własne potrzeby, co doprowadza mnie do lekkiego szału), teść obrażony - bo oni do nas nie przychodzą, bo my ich nie zapraszamy - a oni raczej zaproszenia do nas nie potrzebują..... ech.... taka sobie małe nieporozumienie, ale oni zawsze traktowali swojego pierorodnego syna lepiej niż mojego męża, a ja nie dam traktować mojego dziecka gorzej niż pozostałą dwójke ich wnuków....
tak sobie ponarzekałam....