reklama

Lipiec 2011

Właśnie dlatego, że jakoś nie boję się porodu, a wiem, co to znaczy, nie panikuję, że ktoś już mógł pojechać rodzić. Jeśli dziecko jest donoszone i nic mu nie grozi, a są naturalne skurcze porodowe to trzeba się cieszyć, że spotkamy się z dzieckiem, a nie bać, że to nieszczęście czy coś strasznego.
 
reklama
Psotka dzieki za info:)

Ja tam mojemu lekarzowi ufam w 100%. I robie zawsze to co on mi zaleci;-) Dlatego nie wiem nawet od ktorego momentu ciazy plucka dziecka sa juz zupelnie rozwiniete i sprawne... Ja uwazam, ze od tego mam lekarza, zeby to on sie na tym znal:tak: W koncu za cos mu place:-D
 
Mi kumpela mi powiedziała, że jej autentycznie przy porodzie było dobrze... no cóż, różnie można przeżywać poród;)

Ania, nie ma za co;) A z lekarzem masz racje! Mój ciągle powtarza, że on jest od tego, żeby zareagować i mówić mi co mam zrobić, gdyby się coś niepokojącego działo, po to mam do niego telefon, żeby pytać i nie panikować ;)
 
Ostatnia edycja:
Psotka to szczęściara:-)
Mój małż niczego się nie bał, a co gorsza gapił się centralnie tam, gdzie nie trzeba:-) Może dlatego, że my przeżywaliśmy gorsze sprawy niż poród wspólnie - np. chemioterapię. To jest nieporównywalne. A i wtedy się sprawdził.
 
A ja tam żyję w błogiej nieświadomości i jest mi z tym dobrze ;)

to tak jak ja psocia, w ogole nie wiem co mnie czeka, wszelkie opowiesci o komplikacjach i skurczach ktore trwaja po 24 h nie robia na mnie w ogole wrazenia. CO ma byc to bedzie i tak sie od tego nie uchronie, a po co nakrecac atmosfere jak jeszcze nie mam skurczy :-D
poczekajcie tylko az mi sie zaczna :-D :-D :-D
 
psota, no to kumpela wymiata... tez czytałam o takich przypadkach:) Ja tez chce taki porod.. jak ktoś idzie z nastawieniem, że pojdzie gładko szybko i przyjemnie to tak jest!
Ja tez w błogiej nieświadomości szłam do pierwszego porodu:) teraz jestem bogatsza w doświadczenia, wiem co moge zmienić przy tym porodzie i tego sie bedę trzymać:)

em_ka, ja jak bedę akurat w domu jak sie zacznie to pierwsze co wejdę na BB was poinformować i popanikować haha
 
madzia ja też myślę o corin. Nie chcę, żeby wyszło znów na jakieś krakanie, ale te jej skurcze to trochę mnie martwią. Ona ma je od dawna.
W normalnych sytuacjach tniemy się z małżem jak nie wiem co:-) Ale jak naprawdę trzeba to stoimy murem za sobą. Mój facet daje mi poczucie bezpieczeństwa zawsze.
 
Nio, jakos im blizej tym mniej tych obaw - chyba mnie odurzaja hormonki:-) Mialam duze zagrozenie porodem przedwczesnym i strasznie sie tego balam, wiec ten w terminie juz nie przeraza - bo dzieciaczek bezpieczny i to jest najwazniejsze
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry