Em_ka ja leciałam, ale mały miał 8 miesięcy czyli było to 7 lat temu ;-) Sam lot 1,5 godziny zniósł dobrze, cały czas na moich kolanach, podczas startu i lądowania przypięty razem ze mną jednym pasem. Nie zdawał sobie sprawy za bardzo z sytuacji, bardziej ja się denerwowałam. Najgorsze było czekanie na odprawę, umęczyłam się trochę, bo też cały czas u mnie na rękach.
Kkasiulka to mnie pocieszyłaś, bo ja od dwóch dni tez mam takie jazdy ze skurczami, całkiem regularne są ale przechodzą w dzień :-) czyli godzina zero już blisko ;-)
Kkasiulka to mnie pocieszyłaś, bo ja od dwóch dni tez mam takie jazdy ze skurczami, całkiem regularne są ale przechodzą w dzień :-) czyli godzina zero już blisko ;-)
Ostatnia edycja:
patrze na moj suwaczek az niewierze to juz 37 tydzien ,hip hip hurra kiedy to minelo
narazie objawow chyba niemam ,ostatnio tylko krzyz mi dokucza ,i ociezale sie czuje ale w sumie to jeszcze smigam az niektorzy sie dziwie ,u mnie +13 kg.u mnnie w sobote mini remont malowanie i przygotowywanie kacika dla malej ,wy to juz dawno macie przygotowane tylko ja taka spoznialska ,ale wazne ze bendzie juz
wiec na weekend wybywam do mamusi zeby niewdychac tej chemi
