nie wszędzie to działa, niestety.. jak ja dałam wolną rękę to dostałam szoku na wywiadówce i podeszłam do nauczyciela spytać, czy on na kartę na pewno jej oceny spisał, autentycznie. Trzeba dostosować metodę do dziecka. Ja znalazłam powód olewania nauki i zagroziłam, że chocby na ten ostatni rok to ją zapiszę do Nazaretanek jak sie nic nie zmieni

I to u mnie zadziałało bo u mnie w karze zawsze była konsekwencja, choćby to nawet dla mnie samej było niewygodne. Żadnego skracania "wyroku", łagodnienia i nigdy z mężem nie podważaliśmy swoich decyzji przy nich. Więc jak powiedziałam, że jej zmienię gimnazjum to uwierzyła i szczerze.. jakby co- zmieniłabym. Z tego co zauważyłam Twój syn ma charakter. Jak się uparł to ze sredniego ucznia mógł zostac tym pierwszym, MOjej jakbym dała rękę to rzuciłaby szkołę. Inaczej Młodsza

i całe szczęście bo straciłabym wiarę w swój i mężowski materiał genetyczny