Witam piątkowo
Wczoraj pisałam o tym bólu w okolicy żeber, leżałam cały dzień, wieczorem się nasiliło, ja nigdzie jechać nie chciałam, ale mąż spanikowany, więc wpakował mnie w auto i pojechaliśmy na IP. Stwierdził, że przynajmniej będziemy spokojniejsi...
W sumie spędziliśmy prawie 4 godziny, z czego w sumie ponad 3 na czekaniu... Zrobili mi ktg - wszystko ok, ale mały miał wtedy porę buszowania i słychać go było na cały oddział, bo mąż na końcu korytarza słyszał.
Potem usg, z małym ok. Okazało się, że nóżki kończyły mu się znacznie wcześniej niż mnie bolało. Suma sumarum znaleźli przyczynę - zator w nerce... Podobno w ciąży to się zdarza. Trzeba tylko pilnować, by nie doprowadzić do kolki nerkowej. Mam duuuużo pić, gorące kąpiele, jeśli siedzieć to w pozycji półleżącej najlepiej, żeby nie uciskać i do kontroli w poradni, żeby sprawdzić czy maleje to czy rośnie i wtedy ewentualnie dalsze jakieś czynności.
Iwonaimaja, nie wiem czy w zeszycie na dole w ip nie byłam po Tobie, bo widziałam, że jakaś Iwona przede mną

Ty na tym nowym oddziale jesteś?
My mamy psa mojego (na stałe od przeprowadzki został u rodziców), ale z racji częstych wyjazdów psina bywa u nas raz w miesiącu na 5-7dni... Już zapowiedziane, że lipiec-sierpień bez wyjazdów, no ale bardziej się czerwca boję. Bo rano wychodzi mąż, wieczorem razem - mąż prowadzi, ale w południe, jak jego nie ma, to ja wychodzę. Z tym, że pies jest duży. Ogólnie grzeczny i nie ciągnie, ale jak zobaczy inne psy to reaguje różnie. Zwykle chce się bawić i ciągnie. Dlatego uciekam jak kogoś widzę. Niestety ludzie nie mają wyczucia i jak ja "uciekam" tak oni ze swoimi dużymi lecą za mną... masakra...
Fazerka, też kiedyś piwo mężowi kupowałam i mi wstyd było. Ale jeszcze bardziej jak jakiegoś radlera czy sommerby dla koleżanki, która miała wpaść - to takie damskie piwa raczej więc to już masakra....