Hej!
Spać nie mogę, poczytałam co u Was.
Przede wszystkim dziękuję wszystkim za wsparcie. Jesteście kochane :*
My się staramy trzymać, na pewno w poniedziałek będzie najgorzej. Ale wierzymy, że się uda i Maciuś szybko wróci z sali pooperacyjnej do nas.
Dziś Maciek czuł się już lepiej, nie miał temperatury, jadł ładnie. Tylko brzuszek ma kompletnie rozregulowany przez te antybiotyki, robi kupki jedna za drugą, tyłek odparzony i to go mocno boli ehhhh. Czemu to moje dziecko musi tyle cierpieć...
U mnie z dnia na dzień lepiej z ręką, tylko niedługo mój brzuch będzie jednym wielkim czerwonym siniakiem od tego clexane.
Iwona, twój tekst mnie rozbawił
Sarka, fundacja nam na razie niepotrzebna, w Polsce leczenie za darmo, Niemcy mamy mieć refundowane. A dojazd i nasz pobyt pokryjemy sami, mamy na to już dawno odłożone pieniądze.
Coś jeszcze chciałam ale oczywiście nie pamiętam komu odpisać...
Jutro ostatni dzień z normalnym dzieckiem, a potem już rurki, sonda, cewnik, wenflony wszędzie, opatrunek, nie mówiąc o respiratorze... ja jego poprzedni pobyt na OIOM-mie przeżyłam bardzo, schudłam 2 kg przez te 5 dni, a teraz nie mogę nie jeść ale jak to zrobić? To drugie dziecko ewidentnie ma pecha, to już niedługo połowa ciąży a my nawet mało o nim rozmawiamy ostatnio, tylko o Maćku.
A jeszcze jakby mało było naszego pecha, to nie wiem, czy nie zgubiłam mojego ulubionego zegarka, który kupiłam sobie na 30-stke. Nigdzie nie mogę go znaleźć...
