@paula_dabro @giuliaa - cześć!
Z tymi damsko-męskimi relacjami czy w ciąży, czy bez ciąży różnie bywa. Pół biedy się pokłócić raz, ale czasem wychodzą różne zaszłości i pretensje w taki sposób, że zamiast się godzić po tej kłotni, to jeszcze bardziej się nawzajem ludzie nakręcają. Ale tak czy tak - uderzyć kobietę, a już ciężarną i w brzuch dla mnie nie do pojęcia.
Co do "prowokowania" - tak bym tego nie nazwała, ale zdaję sobie sprawę z tego, że teraz mam dużo mniejszy dystans do pewnych kwestii niż wcześniej i sama widzę, że jak się zaczynam czymś stresować (akurat teraz na tapecie jest egzamin, potem pewnie się znajdzie kolejna rzecz...) to zaczynam warczeć na wszystkich wokół. Jak się potem zastanowię, to wiem, że mój mąż jest jednak w tym trochę biedny.
No ale to inna sytuacja niż te opisywane przez Was, ze znęcaniem się i tak dalej.
A propos palenia jeszcze - moja mama wspomina, jak leżała w szpitalu na patologii i leżały z nią panie, które kilka razy dziennie wychodziły zapalić. Jak przyłapała je jakaś lekarka, to podobno powiedziała, że już kieliszek wina mniej szkodzi, niż papieros, więc jak już muszą, to niech przynajmniej zmienią nałóg

Ja w każdym razie jestem mega zadowolona, że rzuciłam, bo bardzo chciałam i jednak miałam problem z całkowitym odstawieniem przy palącym mężu w domu. A tak - problem się sam rozwiązał
Malinka, jesteśmy myślami jutro z Wami!