Hej. Wiecie że to tak beznadziejna pogoda tak nam psuje nastrój. Dziś niby lepiej bo u mnie słońce świeci.
Mnie też co chwile kryzys dopada. Mam takie dni że myślę że mój syn mnie nie lubi, nie umiem go rozsmieszyc choćbym na głowie stawała jego to je rusza, a tatuś tylko w drzwiach się pojawia i już uśmiech od ucha do ucha ale już kiedyś o tym pisałam.
Jak tylko dopadnie mnie dół to od razu zimno na ustach mi się robi

A czasami że non stop marudzi. Ale i tam Toteczka jest moja bohaterka
Do tych nieprzespanych nocy, miliona pobudek chyba trzeba się poprostu przyzwyczaić. Bo co innego zrobić?
Wczoraj w ciągu godziny miał 3 pobudki i płacz jak do łóżeczka odkładałam. Może do 18 roku życia nie będzie ze mną spac

już próbowałam go po każdym karmieniu odkładać ale mija godzi a w łóżeczku i pobudka.
Wkurza mnie mąż. Bo co wieczór mówię przyjdź do mnie spać. A ten ma wymowke że filip się zaraz obudzi, że zacznie chrapanie i go wygonie i nie chce tak latać w nocy góra dół bo musi się wyspać. Więc już ie pamiętam kiedy z mężem spalam w jednym łóżku!