• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Lista lutowych mamuś

reklama
Wlaśnie dostałam smska od Czarnulki. Wylądowała wczoraj na izbie przyjęć za szkurczami. Na razie odesłali ją do domu i dali jakieś silniejsze leki rozkurczowe, ale jutro do szpitala na kontrolę i sie okaże co i jak.
 
Widać że w lutówka zaczyna się już lekka nerwówka końca ciąży. Miejmy nadzieję, że większość z tych objawów da się przezwyciężyć.
Ja od jakiś 2-3 dni może nie mam częściej skurczy, ale wczoraj doszłam do wniosku,że teraz wszystkie są dość mocne, zlokalizowane w podbrzuszu- na razie nie bolące, ale mam się na baczności. :police:. Doraźnie mam brać duphaston.
 
A powiedzcie mi, czy tan czop to zawsze cały odchodzi?? Wczoraj takie silne skurcze miałam, aż mnie plecy strasznie bolały i nie mogłam się przekręcić na drugi bok. I dzisiaj patrze a tu kawałki takiej galaretki ze mnie wychodzą. Kiedyś po silnych skurczach też tak miałam. Infekcji żadnej nie mam, posiew też iałam robiony i nic nie wyszło.
Ale mi rzeczy do do głowy przychodzą, sama już nie wiem...
 
Kachna, pytalam wczoraj o to samo gina.... tez mialam taka galaretke, ale u mnie sie okazalo, ze to nie czop.... po prostu zwykla wydzielina, tylko w takiej postaci...
Mam nadzieje, ze u Ciebie to tez nic groznego
 
Mam nadzieję, że tak. Ta szyjka to w ogóle dla mnie jakaś abstrakcja jest, nie potrafię jej sobie wyobrazić. Sztywna, długa, zamknięta i jednocześnie przepuszcza palec. Czy to normalne i się nie przejmować skoro wszystko pozamykane, czy mam lepiej uważać? Gin mnie pytał czy pisać zwolnienie do końca ciąży ale w sumie nie kazał. Zgłupieć można. Przejmuję się wszystkim.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry