reklama

Lista lutowych mamuś

reklama
Wlaśnie dostałam smska od Czarnulki. Wylądowała wczoraj na izbie przyjęć za szkurczami. Na razie odesłali ją do domu i dali jakieś silniejsze leki rozkurczowe, ale jutro do szpitala na kontrolę i sie okaże co i jak.
 
Widać że w lutówka zaczyna się już lekka nerwówka końca ciąży. Miejmy nadzieję, że większość z tych objawów da się przezwyciężyć.
Ja od jakiś 2-3 dni może nie mam częściej skurczy, ale wczoraj doszłam do wniosku,że teraz wszystkie są dość mocne, zlokalizowane w podbrzuszu- na razie nie bolące, ale mam się na baczności. :police:. Doraźnie mam brać duphaston.
 
A powiedzcie mi, czy tan czop to zawsze cały odchodzi?? Wczoraj takie silne skurcze miałam, aż mnie plecy strasznie bolały i nie mogłam się przekręcić na drugi bok. I dzisiaj patrze a tu kawałki takiej galaretki ze mnie wychodzą. Kiedyś po silnych skurczach też tak miałam. Infekcji żadnej nie mam, posiew też iałam robiony i nic nie wyszło.
Ale mi rzeczy do do głowy przychodzą, sama już nie wiem...
 
Kachna, pytalam wczoraj o to samo gina.... tez mialam taka galaretke, ale u mnie sie okazalo, ze to nie czop.... po prostu zwykla wydzielina, tylko w takiej postaci...
Mam nadzieje, ze u Ciebie to tez nic groznego
 
Mam nadzieję, że tak. Ta szyjka to w ogóle dla mnie jakaś abstrakcja jest, nie potrafię jej sobie wyobrazić. Sztywna, długa, zamknięta i jednocześnie przepuszcza palec. Czy to normalne i się nie przejmować skoro wszystko pozamykane, czy mam lepiej uważać? Gin mnie pytał czy pisać zwolnienie do końca ciąży ale w sumie nie kazał. Zgłupieć można. Przejmuję się wszystkim.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry