reklama

Lista lutowych mamuś

reklama
No i kurna wróciłam. Nic specjalnego się nie dzieje. Mam pojedyńcze skurcze i z dzidzią ok. I tak teraz sama sie zastanawiam dlaczego gin kazała mi zgłosić się dziś do szpitala. Fakt, że czop mi wypadł i trochę się pomęczyłam ze skurczami nie oznacza, że już będę rodzić.... . Chociaż trochę jestem zawiedziona. :-[
 
Ja to chyba na zawsze juz zostane z moim brzuchem...
Właśnie wróciłam z KTG, bo gin kazał mi iść dzisiaj i w niedziele, i nic.
Dzidzius w prządku ale skurczyków jak na lekarstwo, chociaż ponoc były tylkoe ze ja nic nie czułam.
Poczułam za to zaraz jak tylko wyszłam ze szpitala (czyżby te 6 pięter w dół pomogło ;) )

Mam nadzieje ze do poniedziałku urodze, bo inaczej chyba zwariuję...
Zaczyna mnie dopadać "depresja przedporodowa" - nie wiem czy coś takiego istnieje, ale ja to napewno mam.
 
Dytek, byłam na kontroli w poprzedni piątek (teoretyczny termin porodu). Wszystko pozamykane. Powiedział ze jak nic się nie bedzie działo to dzisiaj mam sie z nim skontaktowac. Dzisiaj, zadzwoniłam kazał mi iść na KTG dzisiaj i w niedziele. Jak do poniedziałku nie urodze, mam zameldowac się u niego i ... zobaczymy co dalej. Z tego co mowił wczesniej to zazwyczaj kładą 10 dni po terminie, czyli bardzo możliwe ze w poniedziałek po wizycie zostawi mnie w szpitalu. Pozyjemy zobaczymy...
 
DZiusia na 100 % cie zostawi, jak sama sie nie rozsypiesz. A co do depresji przedporodowje to ja chyba tez już mam (chociaz jeszcze mam kilka dni do terminu, tylko mi się wszystko sypie )
 
reklama
Dziusia a miałas juz podawana oksytocyne????
ja bylam dzis na ktg i zero skurczy :-[
jak do poniedziałku sie nie zacznie to kładą mnie na oddział
i wywolywanie ,uff mam nadzieje ze wczesniej urodze bo strasznie sie boje
tej oksytocyny i lezenia w szpitalu :(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry