Kruszka kurcze ale się porobiło...ale bedzie dobrze. Kochana trzymam kciuki za zdrówko Małego. trzymajcie się i szybko niech Franuś zdrowieje...dobrze że jest już lepiej.
Taycia to rzeczywiście nie dziwne że dzieciaczki wam tak ładnie rosną mają to w koncu po rodzicach...:-)
Oliii doskonale Cię rozumiem z tym karmieniem. u nas też tylko małe porcje wchodzą w grę. czasem czesto się nie da, Hanka najlepiej żyłaby powietrzem ale jakoś w nią wmuszam...poza tym u nas są jeszcze ulewania i dodatkowo tego pokarmu ubywa. nie wiem skad moje dziecko rośnie no ale...już mam skierowanie do gastrologa...
Sylha tak się zastanawiam jak sobie dajesz radę z dwoma dzieciaczkami...przecież to mega wyczyn, powinnaś dostać medal za opiekę nad nimi...czy masz kogoś do pomocy? naprawdę Cię mocno podziwiam...jesteś super mamą jak dla mnie bo jeszcze nigdy nie czytałam żebyś narzekała

ja coraz częściej myślę że przy drugim dziecku popełniam więcej błędów niż przy pierwszym i szybciej trace cierpliwość. jakos tak chyba się tym razem nie sprawdzam jako mama.:-(
esme esmunia nie ma takiej opcji ze mleko się popsuje...to zabobon!!!
Oliii u nas też szczepienie po raz kolejny musimy przełożyć. niby zapis na piątek mamy ale Hani cała zagluciała, zaropiałe oczy więc damy sobie spokój...
W ogóle dziewczyny w przychodni mi powiedziano że jak przychodzi pora szczepienia to wszyscy domownicy powinni być zdrowi...lepiej nie ryzykować.
my z rozszerzaniem diety czekamy. Młoda choruje to bez sensu obciażać jej organizm dwukrotnie. kurcze w ogóle już mam dosyc. juz drugi tydzień chorujemy. z Hanią było już dobrze aż nagle znów dostała kataru i do tego ropieją jej oczy. Lilię posłałam do przedszkola, też ma gluty ale fiksowała w domu za bardzo. no i ja...mam chore zatoki, gardło...biorę atybiotyk, już mi sie kończy a tu choroby ciąg dalszy...już po prostu nie mogę.