Dotarliśmy, ja jestem tak zmęczona ze spać nie mogę :-) wstaliśmy o 5 i o 14 byliśmy na Majorce . Mała spała cała drogę do Berlina i w samolocie , aniołek . My cierpieliśmy bo wszyscy zaziebieni z katarem wiec bolało niesamowicie. Potem zaraz o 17 miałam pediatrę bo martwiłam sie tym jej katarem ale wszystko super , mowi ze to juz koniec infekcji . Mały ma za to zapalenie ucha, biedny , my tacy skupieni na Julce a on tak na boku. Jutro muszę go troche dopieścić. Boże jak tu zimno w domu. W nocy temperatura spada do 3 stopni wiec w domach masakra. Mała obudziła sie z rączkami jak dwa sopelki. Dobrze być w domu jednak bardzo stresujący był ten wyjazd:-))) ale warto było chociaz dla tych chwil z rodzicami ...
Sent from my iPhone using Forum BabyBoom mobile app