Tyna_88
Fanka BB :)
Też tak reaguję na nadmiar stresu i emocji, więc rozumiem Twój płacz. Myślę, że to jest dobre na chwilę, żeby razem ze łzami wszystko z siebie wyrzucić, ale nie na dłuższą metę. Zrobiłaś wszystko co trzeba i nic więcej byś nie poradziła, więc już głowa do góryMąż nie zrobił ani jednej foty.
On mnie nie przestanie wkurzać.
Był neonatolog i mi powiedział, że mały przy urodzeniu 1740g i 46cm 8/10 apgar na początku. Ma kroplówkę i tlen do noska.
A ja mam wyluzować w miarę i walczyć o laktację.
Od razu płakał po wyjęciu z brzucha, a raczej darł się na cały oddział.
O 17ej pionizowanie.
Na razie leżę i gardło mnie drapie, za chwilę łapie mnie kaszel i wtedy brzuch boli.
Ból po cc to masakra.
Płakałam bo nie potrafiłam go utrzymać w brzuchu do 37tc i że go nie widziałam.
).