Dziewczyny jestem matką roku. Dziś starszak mnie obudził, że chyba zaspalismy do przedszkola. Fakt, za 30 min musimy być na miejscu i dojechać jeszcze ponad 10 km. Naciągam ubranie na piżamę, nie czesze się, szopa na głowie. Miałem kombinezon na pajaca. Straszak w mig ubrany- ale mamo śniadanie ! Sama nauczyłam, że bez śniadania nie wychodzimy! To sucha bula do auta. Dotarliśmy spóźnieni tylko 2 minuty, dzieci czekają aż pani położy talerzyki do śniadania. Rozbieramy się, pociągnęłam starszemu z szafki i jeszcze zaprowadziłam go w spodniach z dziura na kolanie..