reklama

Lutowe mamy 2021 [emoji7]

Moje drogie napisze kilka słów od siebie.
31.01 godz. 10 zaczely sie takie pobolewania ala skurcze, niby nieregularne, nie przybierajace na sile, upieklam sernik, babkę, zrobilam sałatkę. [emoji1]
Ok 18 skurcze zaczely sie regularne, kazdy nastepny bardziej bolesny.
Ok 21 zadzwonila znajoma polozna, ze oddzial pusty zebym pojechala na ktg, jak nie bedzie rozwarcia odeślą do domu.
Ok. 21.30 zebralismy sie i pojechaliamy do szpitala, zero zywej duszy, pusto, glucho, cicho.
Pierwsze badanie ok 22 bylo 2 cm rozwarcia, oczywiscie ktg nastepna godzine dalo 4 cm rozwarcia. Oczywiscie powtorka z rozrywki skurcze proste czyli nie piszace sie a ja umieram.
Do 23.30 nastepne papiery tym razem z lekarzem i usg. Zdjec mi nacykal, masakra! [emoji16][emoji16]
Ok 24 trafilam do sali porodowej z mezem, zaczela sie jazda bez trzymanki. Wody musial lekarz przebic, dalam radę bo odstep miedzy skurczami byl dlugi. Parte zaczely sie od 3 a 3.25 byla z nami.
Mąż mój byl poprostu mega, robil za wsparcie, salową, asystę poloznej. Trafilam na położną ktora zostala uhonorowana Bene Meritus.
Co bym zmienila?
Na pewno ilosc dokumentacji, którą trzeba podpisac lekarz sobie polozna sobie.
Połowa jest do pieca, niezgodna z rozporzadzeniem. Takze, jak sie smieje moj porod byl wyjatkowy lekarze i polozne wszystko moje.
Co do znieczulen entonox nic kompletnie nie pomagal, wiecie co mi pomagalo tlen do nosa.
Byly tez brzydkie slowa, kiedy szedl skurcz "o ten h. U. J jeb.... Idzie". [emoji38][emoji38]
Walczę z bezsennością. Zabraly mi małą ale i tak nie moge spac[emoji25][emoji25]
Czyli jednak urodzona w lutym🥰
 
reklama
No właśnie, straszył, mówił, że na mnie czeka, a tu nic. Umyłam okna, poprałam, poprasowałam, wszystko dla dzidzi przygotowałam, kuchnia, toaleta, łazienka, płytki umyte, spacery codziennie, bo cieplutko już jest u nas ... i wszystkire inne wdpomagacze przyśpieszenia porodu uaktywnione😀, a ja nawet jednego skurczu nie miałam, a pamiętam tygodnie, dni, gdy miałam ich więcej niż 20!!!! dziennie, gdy w 26+4 zatrzymywali mi poród i dali sterydy na rozwój płuc dziecka i marzyłam, zeby do grudnia dotrwać, a tu dziś luty i 37+4🎊🥰🎉. Teraz to jest dla mnie najpiękniejszy czas ciąży, ledwo się ruszam po tym leżeniu, ale mam to w nosie, wreszcie mogę się cieszyć i się nie boję. Kurde nawet poród sn mnie nie przeraża póki co.... Jeszcze do wizyty 8 lutego dotrwam i ostatnia z Was urodzę🙈🙉🙊🤔🤪😱.
I mój facet jest przerażony😛🤪, bo ja codziennie coś kupuję dla maluszka teraz, oh te hormony szczęścia🤷‍♀️😄...
Super :) im dluzej sobie pobedzie w brzuszku tym lepiej :) tak wiec calkiem dobrze ze jeszcze nie decyduje sie na wyskok ;)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry