A ja mam jakąś infekcję wirusową. Na szczęście to nic poważnego

choć bolące gardło jest mocno upierdliwe. Katar mały. Mam sól do psikania do nosa, płukam gardło szałwią, eferalgan (w ciązy można brać) - to ostatnie mam brać po 1/2 tabletki 3 razy dziennie. Kupiłam sobie jeszcze Prenatal grip, jedynie w takiej kapsułkowo-bezzapachowej postaci daje radę przełknąć coś czosnkowego.
W metrze mi się dziś słabo zrobiło, na szczęście siedziałam, ale najgorsze było to, że mnie skurcze wzięły takie jak na wymioty

ledwo wysiedziałam ostatnią stację. Ludzie się na mnie dziwnie patrzyli tylko jak zaczęłam się wachlować i zatykać usta. Wysiadłam juz na mojej stacji, porozpinałam się, głowa w dół, powoli mi przechodziło. I, słuchajcie, tu wielkie zaskoczenie, zainteresował się mną jeden facet, spytał czy się dobrze czuję, czy nie trzeba mi pomocy. Mówiłąm, że już mi lepiej, bo faktycznie skurcze żołądka przeszły, ale był taki miły, że uparł się, że mnie odprowadzi tam gdzie się wybieram, czyli do lekarza. zedł ze mną pod rękę, bardzo powoli. Kurcze, jednak są dobrzy ludzie. Naprawdę to był bardzo miły gest wobec obcej osoby. Nie myślałam, że tak słabo się poczuję, bo bym swojego chłopa brała do lekarza.
A teraz znowu mi się zrobiło dziwnie, już myślałam, że będę miała wymioty, bo znowu żołądek mi dziwnie się kurczył, a teraz mnie zgaga przez to piecze

fuj.
Udało mi się przepisać do fryzjera

na za 2 tygodnie
