Mnie sie moją poprzednia ciąża kojarzy z koszmarnymi ubraniami. Jak był piąty miesiąc, to jeszcze OK, bo jeszcze się jakoś kupy trzymałam - miała swoje ogrodniczki, były tuniki.
Ale potem już byłam taka gruba, że wchodziłam tylko w jedne ciążowe, zamszowe getry i się cieszyłam, że wchodzę w nie. Rodziłam w styczniu i pamiętam, że chodziłam w takiej okropnej kurtce, jedynej, w której się dopinałam (rodziłam w końcówce stycznia).
Jakoś mi ten czas tak minął, że prawie nie kupowałam żadnych ciuchów i nie żałowałam tego szczerze mówiąc :-) Wyglądałam do tego stopnia masakrycznie z tymi plus 25 kilogramami...
Ciekawe jak będzie teraz :-)
Mamolinka - trzymaj się...