Ale milo sie czyta takie dobre wiesci. Gratuluje udanych wizyt,
Dziewczynki poki co zadza u nas.
Ja dzisiaj przezylam olbrzymi koszmar

Bardzo wczesnym rankiem obudzil mnie bol brzucha, Niunia juz sobie grasowala i czulam, ze strasznie uciska mnie na pecherz. Poszlam sie zalatwic, jeszcze sie podmylam, bo chcialam mocz zawiesc do labolatorium. No i dopadl mnie okropny bol z podbrzusza i z ledzwi i zaczelo ze mnie leciec jak z kranu. Czulam sie jakbym byla juz przed porodem i sie oczyszczala i do tego sile skurcze mnie lapaly... Jak juz zrobilam swoje i zaczelam sie podcierac a tam mnostwo zywej krwi.
Zamarlam. Dlugo nie moglam sie uspokoic. Jeszcze bylam tylko z synkiem w domu. Co zagladalam do wkladki to tam nowa krew. Jak juz poczulam sie na silach to zawiozlam synka i udalam sie na ip. Jechalam ze lzami w oczach, jeszcze co jakis czas chwytal mnie silny bol jak na @. Pocieszalo mnie tylko to, ze Maluda sie poruszala. Udalo sie dotrzec, lekarz mnie badal i nic nie mowil, widzialam tylko przerazenie w jego oczach. Powiedzial tylko, ze na tym etapie ciazy takie krwawienie rzadko sie zdaza i ze moja ciaza w duzym stopniu jest zagrozona

Polozyl mnie na oddzial i mam nakaz lezenia.
Jestem zalamana.. Dostalam leki na uspokojenie i jakos niedawno doszlam do siebie, ale jest mi bardzo ciezko.. tym bardziej, ze jeszcze sumienie mnie zdzera i nie potrafie sobie z tym poradzic.. Totalna rozsypka
Musiam sie wyzalic
