Ja nie chodze do szkoly rodzenia. U nas w miejscowoci nie ma tego bym musiala dojezac 30km . juz raz rodziłam to mysle ze nie jest mi to potrzebne . Ja w przyszłym tygodniu jadę na glukoze jedzie ze mna maz bym nie musiala tam siedziec sama.
A co do dzieciako to sadze ze to poprostu charaktery jedne dziecko jest takie drugie takie . Moja córka tez mi na szczescie nie ucieka i nie robi jakis awantur w sklepie Ona wie ze jak idziemy do sklepu to jest taki warunek ze moze soba wziasc jedna rzecz i przewaznie to jest kinder niespodzianka ;p albo picie z niespodzianka ;p i nie krzyczy mi ze to albo to chce . siedze tak przed tym komputerem i maly mnie kopie;p maz wlasnie mi odkurz a co wyciagnie odkurzacz to maly szaleje ;p chyba nie lubi odkurzacza
A co do dzieciako to sadze ze to poprostu charaktery jedne dziecko jest takie drugie takie . Moja córka tez mi na szczescie nie ucieka i nie robi jakis awantur w sklepie Ona wie ze jak idziemy do sklepu to jest taki warunek ze moze soba wziasc jedna rzecz i przewaznie to jest kinder niespodzianka ;p albo picie z niespodzianka ;p i nie krzyczy mi ze to albo to chce . siedze tak przed tym komputerem i maly mnie kopie;p maz wlasnie mi odkurz a co wyciagnie odkurzacz to maly szaleje ;p chyba nie lubi odkurzacza
: jedziesz do Ikei i dziękujesz Bogu za "kącik Malucha", w którym można "porzucić" dziecko przynajmniej na godzinę; 2. dziękujesz Bogu za żarcie na miejscu, bo przejście przez Ikeę wyczerpuje, a po powrocie nie chce się gotować, bo już nic się nie chce; 3. na swej drodze spotykasz innych rodziców walczących o miejsce w "kąciku Malucha" ;-) celem "porzucenia" swych dzieci choćby na godzinę, bo czas jest ograniczony i musisz odebrać dziecko po czasie i targać z sobą jak chcesz jeszcze coś kupić ;-)