A jeszcze Wam nie wspomniałam, jak nas potraktowała położna. Zdecydowaliśmy się na wizyty domowe, żeby do nas przychodziła. Raz była, potem umówiła się na drugi raz i już nie przyszła. Pisałam do niej, czy spotkanie aktualne - nic nie odpisała. Umówione byłyśmy na 11. O 11.50 napisałam do niej drugiego sms-a, że szkoda, że nas tak potraktowała, nie odezwała się po podpisaniu deklaracji. I że sytuację opiszę na lokalnym forum naszej gminy. Szok, telefon od niej, że ona już jedzie, że jej zeszło u pacjentki, że za chwilę będzie (mogła przecież napisać, że się spóźni, a nie cisza). Że ja ją brzydko potraktowałam. Ale ja jej odpowiedziałam, że nie mam już dla niej czasu, bo umówione byłyśmy od 11 do 12. Po 12 przychodzi do mnie znajoma i nie będę całego planu dnia dostosowywać do niej.