Ja mam cudowna lekarke. Chodzr do niej prywatnie. Kobieta jest genialna i ma tez specjalizacje z USG wiec u niej zawsze robimy wszystkie skany. W dodatku nie grzeje tylko fotela w prywtnym gabineciku, ale normalnie pracuje w szpitalu 2 dni w tyg i prowadzi szkole rodzenia tez przez co w ogole mam wrazenie ze duzo lepiej rozumie kobiety.
Zacheca od poczatku zeby od wizyty do wizyty notowac sobie pytania, ktore na kolejnej wizycie sobie omawiamy. Zawsze pyta tez meza o to czy on ma jakies pytania i obawy bo zawsze zaprasza nas w dwojke. Fotel ma jakby w osobnym pomieszczeniu wiec tylko na badanie na fotelu meza nie zaprasza

Na kazdej wizycie bezwzglednie mnie bada na fotelu, bo mowi ze to jej da wieksza wiedze niz USG jezeli o szyjke chodzi. USG robila mi te 3 konieczne i raz jak jej powiedzialam ze boje sie ze Mala nie rosnie. Ona mi powiedziala, ze jezeli wszystko w tych skanach w 12 i 20 tyg wychodzi ok, gdy sie nie plami to nie ma sensu podgladac malucha bo dla niej jako lekarki jest to niepotrzebne, ale jezeli mame ma uspokoic to nie wzbrania sie.
Jest tez bardzo skrupulatna, mam wrazenie ze zleca wiecej badan niz trzeba czasami i za kazdym razem omawia ich wynik dokladnie.
I co dla mnie chyba najwazniejsze ona jest caly czas bardzo pozytywna. Gdy jej mowie ze czegos sie boje to stara sie to wytlumaczyc i troche coachuje

nie mowi tylko: to normalne. Kropka.
Na ostatniej wizycie powiedzialam jej ze boje sie porodu i tego ze trafie na zlego lekarza czy polozna wiec nam tlumaczyla ze w szpitalach jest tak ze nikt nie chce krzywdy pacjentki, wrecz przeciwnie. Ze na czas porodu po prostu trzeba zaakceptowac ze oddaje sie w rece personelu ktory juz niejedno widzial i niejedno wie. Nawet jezeli polozna krzywo sie popatrzy czy ofuknie to zeby pamietac ze ona jest tam po to zeby pomoc urodzic zdrowe dziecko i zachowac zdrowa matke. I ze pooozne to czesto sa herszt baby, ktore sie naogladaly juz tyle bolu i cierpienia ze po prostu ich zawod wymaga tego zeby czasami wyksztalcic sobie grubsza skore, bo odpowiadaja kazdego dnia za czyjes zycie. I w sumie bardzo mi ta rozkowa otworzyla oczy na ta druga strone.
Moja lekarka mi poradzila ze jak juz przyjade na porod i poznam polozna ktora bedzie mi przypisana to zeby poprosic ja o 3 minuty rozmowy i powiedziec, ze to pierwszy porod, ze sie boisz, ze mozesz panikowac i byc niemila w pewnych momentach dla niej. Powiedziec ze rozumiesz i wiesz ze ona jest tutaj po to by pomoc ci urodzic zdrowe dziecko i dlatego na ten czas oddajesz sie w jej rece, bo wiesz ze wie lepiej. I zeby poprosic o pomoc, o czeste zagladanie i podtrzykywanie na duchu i tlumaczenie tego co sie dzieje, bedzie dzialo.
Moja lekarka powiedziala ze takie rozmowy sa ogromnie wazne, bo pacjentka mowi czego potrzebuje i przez szczerosc automatycznie psychologicznie sprawia ze ta polozna nawet jezeli nie byla tego swiadoma, zapomniala to przez ta szczerosc przypominasz jej ze jest tutaj dla Ciebie.