Ja też jestem zwolenniczką przyjmowania gości w dogodnym dla mnie terminie. Wkurza mnie, gdy znajomi sugerują, że może wpadną do szpitala lub do naszego domu zaraz po porodzie. Nie rozumiem dlaczego im się tak śpieszy i skąd przypuszczenie, że ja będę miała ochotę i siłę z kimkolwiek wówczas rozmawiać. Rodzinie zapowiadam, że wszystko w swoim czasie. Uważam, że dobrze jest wszystkich oficjalnie uprzedzić, że nie oczekuje się ich wizyty przynajmniej przez tydzień lub nawet dwa. Jak się obrażą to ich problem.
A poza tym irytuję mnie jeszcze jedna polska tradycja jak to nie którzy określają - zwyczaj, że nowo upieczony tata musi zorganizować imprezę dla rodziny i kolegów. I ostatnio okazało się, że prawie obcy mi ludzie domagają się zaproszenia na domowe party. Rozumiem lampka szampana czy wina jako toast za zdrowie malucha, ale całonocna impreza nie mieści mi się w głowie.