Anetko w śmierć własnego dziecka nie da się uwierzyć. Nie umiem sobie wyobrazić twoich uczuć. W noc kiedy napisałaś o odejściu Oskarka ja też nie spałam. Cały dzień był niby taki sam, a jednak odmieniony. W powietrzu unosił się zapach dziecka, a dzień mimo, że słoneczny przesycony był nostalgia. Pierwszy raz zobaczyłam, że w obliczu tragedii świat może i się nie zatrzymał, ale ta śmierć nie była mu obojętna. Odbiła się echem w nas wszystkich.
Nie masz siły na załatwianie... nie musisz mieć. Rób swoje. Tęsknisz i będziesz tęsknić. A w najtrudniejszych momentach Ośki będzie cię przytulał. Będziesz go czuła zobaczysz. Jego zapach, dźwięk głosu. On będzie się troszczył.
Nie powiem ci co dalej. Powoli będzie pojawiał się dzień za dniem, a ty tak jak będziesz potrafiła będziesz go przeżywać. Czasem w łóżku pod kocem, czasem zabijając czas... Aż któregoś dnia znów pojawi się radość. Trochę to potrwa... Jednak żyjesz, masz synka, który teraz szczególnie cię potrzebuję. I ponieważ miałaś w domu Anioła, to myślę, że On wskaże ci drogę jak żyć, jak dalej być mamą, jak cieszyć się codziennością. Rób to tak, jak nauczył cię Oskarek.