Witajcie dziewczynki!
O widzę ze Natalka już w domku, czekam ciągle na wieści i Vivien, ciekawe jak się trzyma.
Ja mam straszną ochotę na sexik, ale niestety nie mogę, leczę te cholerne stany zapalne, zostały mi jeszcze 4 tabletki. Mój M wczoraj powiedział że kocha naszą dzidzię, cieszy się że noszę ją w sobie, ale żal mu że zabiera mu kochankę, hehe że strasznie za tym tęskni, żeby było tak jak niegdyś. No cóż mam nadzieję że po porodzie zbyt dużo się nie zmieni.

Brzusio tak mi urósł, coraz gorzej się poruszać, mała kuleczka się robię. Walczę z chęcią na słodycze, ale na szczęście jakoś mi to idzie i w końcu też zachamowałam nagły wzrost wagi.
Hania wierzga nogami, że aż czasami zaboli, ale jak tylko mój M położy rękę, zaraz się uspokaja. Dlatego jak nie moge zasnąć to kładę jego ręke na brzuszku i mam spokój.