he he he

dziewczyny tak sobie siedzę i nadrabiam od wczorajszego wieczora posty i widze całkiem fajne tematy

ja od zawsze mieszkalam w domu z ogrodem, co prawda lasu tam nie bylo ani jeziorka, ale zawsze cos

troche czasu trzeba bylo spedzic nad uporzadkowaniem tego wszystkiego, ale jak wychodzilam na taras i jadlam tam sniadanie, albo obiad, albo ciasto z kaweczką bylo cudnie

od 3 lat mieszkam u meza, tez w domku i to 5 minut od mojego poprzedniego

jest troche mniejszy i ma mniejszy ogrodek, nie ma tarasu, ale jest z przodu domu altanka, a za domem moge sie schowac jak chce sie opalac w skąpym stroju i nie chce zeby ktos mnie widzial
domek to domek

ja na razie nic nie zmieniam. Mieszkamy w tym domu razem z bratem mojego meza, jego mama jest w Ameryce a tata nie żyje od kilku lat. Jak kiedyś się dorobimy, to chce miec swój dom. mamy możliwość wyremontowania góry, ale to wiąże się z koniecznością podniesienia dachu, a oprócz tego jak teściowa wróci to takiej swobody nie będzie. a ja chce żyć spokojnie, choć ona jest zarąbistą kobietą to i tak wiecie... potrzebna jest taka intymność i dlatego wole troche dalej sie wybudowac
co do piersi, to też mi urosly juz teraz, a co dopiero będzie później... moja przyjaciółka się śmieje, że będę nosiła F :/
a wdęcia... dziewczyny też się strasznie męczę, a w nocy to jęczę strasznie bo mi jakoś nie wygodnie, czuję się jak słoń i do tego dziś 4 razy w nocy wstawałam siusiu :/
aaa i zauważyłam, że mam mdłości, kiedy chce mi się jeść, trzeba tego unikać
a kobitki powiedzcie mi taką rzecz, gdzieś przeczytałam, że nie można za dużo się dotykać po brzuchu, bo to wywołuje skurcze, czy to prawda? mnie tak korci, żeby się pogłaskać, sama mi ręka leci
