Ehh czasami mi sie podoba, że mąż się interesuje i zakupów nie zostawia tylko na mojej głowie, ale jak mu pokazałam te Wasze kocyki, które już kiedyś widziałam na allegro i mnie zachwyciły to powiedział że straszne brzydactwa, że jemu sie takie rzeczy zawsze źle kojarzyły w dzieciństwie, przyczepił się zwłaszcza do tych szarości i wyblakłych kolorów. Ale powoli się przełamuje, bo powiedziałam mu, że tak czy siak kupię, jeśli się nie wypowie to kupię taki który mi się bardzo podoba a jemu całkowicie nie (szaro-różowe grochy heh

ostatecznie pewnie będzie śliwka, zielony albo malina, ale trochę się zdziwiłam bo zobaczyłam gdzieś inne zdjęcie takiego kocyka, i np. malina wydaje się dużo ciemniejsza i wszystkie kolory takie trochę bardziej przybrudzone...
A czy ten kocyk jest taki cieplejszy czy raczej cieńszy? Ile w ogóle kocyków warto kupić? Czy takie cienkie polarowe się przydadzą?
Co do moich zakupów to obiecałam sobie, że wstrzymam się do lutowej wypłaty, no i właśnie dzisiaj przyszła i mogę zacząć

Zacznę od takich drobiazgów, których jest najwięcej, czyli wszystkie artykuły higieniczne, kosmetyki, nożyczki i inne drobiażdżki. Zastanawiam się też nad tym zestawem Tomee tippee, z laktatorem, butelkami itp. który kilka z Was już kupiło, ale na razie chyba się wstrzymam z tym, bo nie wiem czy jednak nie wezmę elektrycznego laktatora.
A duże i konkretne zakupy. czyli wózek, łóżeczko, fotelik itp i wyposażenie do nich zostawiam na marzec. Bujaczek kupimy pewnie niedługo po pojawieniu się Asi, raczej nie wcześniej. Żeby nas za bardzo nie uderzyło po kieszeni, to pieniądze na takie cele przelewamy na oszczędnościowe konto "Asiowe", jedni i drudzy dziadkowie też tam całkiem sporo dorzucili, więc będzie trochę lżej z tym wydawaniem