Witam serdecznie . Mam pewien problem z karmieniem mojego 7 dniowego niemowlaka. Dziewczynka (po urodzeniu 3840 po wyjściu ze szpitala 3650). W szpitalu po karmieniu poiersią a czasami trwało to dwie godziny zaczynała po chwili płakac kwękac i marudzić. Lakarki brały ja na dokarmianie i zregoły to pomagało na jakis czas. Po przyjściu do do mu problem sie powtarzał. Karmiłam ja ona juz usypiała ale po odstawieniu od piersi płacz chwile snu znowu płacz itp... Mysleliśmy że ma kolke i boli brzuszek. Ale płacz i marudzenie ustaje po podaniu jej dodatkowego pokarmu. Odciagam pokarm z poersi i karmie butelką bo wtedy wiem ile rzeczywiście zjada. Wszystkie tabelki pokazuja że powinna zjadac około 60 ml . Ona na start doataje juz teraz 60ml potem jeszcze marudzi więc dostaje jeszcze 20 i sie uspokaja i zregoły usypia . CZasami spi długo a czasami budzi sie marudzac po 15 minutach i "dobijamy" ja jescze 10ml. Wsumie w dzien co około 3 godziny bo tyle przesypia zjada około 90 ml. W nocy od trzech dni śpi po 5 godzin. Mam pytanie czy jestem w stanie przekatmic dziecko? I czy ta ilosc która ona zjada jest normalna? zaczynamy sie martwic tym ile ona je w porównaniu do tego co pisza z rubrykach na temat norm karmienia takiego dziecka. prosze o odpowiedź, Pozdrawiam