reklama

Mam problem z ginekologiem w ciaży

Ana.34

Fanka BB :)
Witam i mam prośbę o poradę. Od niemal roku staramy się o dziecko. Mam skomplikowaną sytuację - byłam posiadaczką 6cm mięśniaka. Ze względu na usytuowanie (na zewnątrz od strony jajowodów) i mocne ukrwienie, lekarz stwierdził że operacja grozi uszkodzeniem jajowodów i jeśli chcę urodzić dziecko to najlepiej zacząć się o nie starać jak najszybciej. Oczywiście, trudno przewidzieć jak mięśniak będzie się zachowywał w trakcie ciąży ale jest na zewnątrz, więc dziecku nie powinien zbytnio przeszkadzać. . Początkiem grudnia betahcg wyniosło 130. Upragniona ciąża. Na usg nie było jeszcze nic widać. Kolejna wizyta końcem grudnia - 10mm pęcherzyk ciążowy, Wszystko ok. Kolejna wizyta za półtorej tygodnia. I zaczęły się schody. Pęcherzyk urósł, ale niezbyt dużo (15mm) I nic poza tym. Lekarz nic nie powiedział o zarodku itd., a ja nie wiedziałam wtedy ze powinnam zapytać. Kazał zgłosić się na kolejną wizytę za tydzień i zrobić betę. Usłyszałam też, że nawet 50% wczesnych ciąż kończy się a kobieta nawet nie wie że była w ciąży (wyszło że za wcześnie się zgłosiłam czy co?) i żeby spokojnie poczekać na kolejną wizytę. Jak spokojnie po takim tekście ja się was pytam? Poza tym zlecił jedną betę, a z tego co się orientuję, powinny być dwie (w odstępie dwudniowym) żeby rzeczywiście coś zobaczyć. Chodzę do tego lekarza od dwóch lat i zawsze miałam do niego zaufanie. A teraz, od tygodnia nabrałam wątpliwości. USG mam robione na każdej wizycie - tu nie mogę narzekać. Tylko cholera nastraszył mnie. Ps. widok z usg może być zaburzony ze względu na lekka deformację macicy przez mięśniaka - sam to przyznał. Zwłaszcza ze mięśniak od początku ciąży urósł o 1,5cm. Czy jego wtręt o poronieniach był nie na miejscu czy to ja przesadzam? I czy w przypadku gdy coś jest nie tak nie powinnam jeszcze innych badań zrobić? Dziewczyny pisały o prolaktynie a ja w zasadzie nie miałam jej w ogóle robionej? Czy coś jeszcze? Krucze, czy ja przesadzam czy powinnam jednak jakieś badania porobić a nie siedzieć jak na szpilkach po TAKIM tekście? Chodzę po ścianach. Piję melisę, bo nie wiem czy cos mocniejszego mogę. Mój uważa że przesadzam z badaniami skoro lekarz nic nie mówił (ale nie podzieliłam się z nim rewelacją lekarza o statystykach bo po co się mamy oboje denerwować).
 
reklama
Rozwiązanie
U mnie było to tak zrobiłam test pozytywny szczęście ogromne po tygodniu od testu poszłam do ginekologa potwierdzić bo z obliczeń miałby to być 7/8 Tc wtedy powinien być już zarodek i często serce a tu klapa tylko pęcherzyk i to malutki jak na 7/8 Tc lekarka powiedziała do mnie te słowa,, albo ciąża jest młodsza o jakieś dwa tygodnie co się zdarza albo przestała się rozwijać i niestety może dojść do poronienia " nie rozumiałam tego wgl w głowie tylko ta zła obcja że zaraz na pewno poronie byłam pewna że na wizycie następnej nic się nie zmieni o ile wgl do tej wizyty nie poronie mojego dzieciątka którego wtedy jeszcze tam wgl nie było dodatkowo naczytalam się głupot w necie. Nadeszła następna wizyta i zobaczyłam coś czego się kompletnie...
U mnie w 5t3d nie bylo nawet cialka zoltego. Uslyszalam, ze to pewnie puste jajo... Odczekalam 3 tygodnie i juz bilo serce. No niestety statystyki sa bezlitosne, a lekarze malo delikatni w tej kwesti. Mozesz isc do innego lekarza, ale ja bym poczekala zeby mieć pewność ze wszystko dobrze.
 
U mnie w 5t3d nie bylo nawet cialka zoltego. Uslyszalam, ze to pewnie puste jajo... Odczekalam 3 tygodnie i juz bilo serce. No niestety statystyki sa bezlitosne, a lekarze malo delikatni w tej kwesti. Mozesz isc do innego lekarza, ale ja bym poczekala zeby mieć pewność ze wszystko dobrze.
Dziękuję. Pocieszyłaś mnie bardzo. Ja sobie przybrałam do głowy właśnie dlatego że mnie nastraszył. Wcześniej wszystko było ok, ja się świetnie czuję. Rozumiem że czasem zdarza się że nie wszystko przebiega jak należy. Liczę się z taką możliwością. Ale nie pojmuję po co straszyć taką ewentualnością kiedy jeszcze nic nie wiadomo. A jakieś badania robiłaś? Czy spokojnie czekałaś na kolejna wizytę?
 
Możesz szukać porady gdzie indziej... ale nie do końca rozumiem "pęd" na robienie bety co dwa dni, progesteronu etc. Jeśli beta będzie źle rosła, to i tak nic nie poradzisz. A jak dobrze - to i tak może wydarzyć się milion rzeczy po drodze. Prawda jest taka, że najwięcej strat jest do 13 tygodnia ciąży. Życzę Ci, żebyś zobaczyła i usłyszała serduszko. Tutaj trzeba po prostu czekać :)

Co do prolaktyny - po roku problemów ze staraniami warto iść do specjalisty od leczenia niepłodności i niech on decyduje, co dalej (bo dochodzi jeszcze np. TSH...). Na razie się "nie wkręcaj". Bo to Ci nie pomaga. Spokojnie czekaj na kolejną wizytę :)
 
Dziękuję. Pocieszyłaś mnie bardzo. Ja sobie przybrałam do głowy właśnie dlatego że mnie nastraszył. Wcześniej wszystko było ok, ja się świetnie czuję. Rozumiem że czasem zdarza się że nie wszystko przebiega jak należy. Liczę się z taką możliwością. Ale nie pojmuję po co straszyć taką ewentualnością kiedy jeszcze nic nie wiadomo. A jakieś badania robiłaś? Czy spokojnie czekałaś na kolejna wizytę?

Zrobilam bete 2 razy. Ale to dla siebie. Na poczatku ciazy nic nie mozna zrobic. Tylko czekać. Zadne badania nie pomoga, ani nie zaszkodza.
 
Koleżanka długo starała się o dziecko, ale u lekarza w międzyczasie nie była. Jak zaszła w ciążę na USG wyszło że jest mięśniak ale w trakcie ciąży się zmniejszył. Potem lekarz powiedział jej że przy kolejnej całkiem zniknie. Było troszkę inaczej. Trzeba myśleć pozytywnie
Ja też u lekarza usłyszałam że przyszłam wcześnie i to że jest pęcherzyk nie oznacza że ciąża się rozwinie. Na kolejnej już było widać bicie serduszka, ale u mnie potem inne problemy wyszły. Niestety niektórych lekarzy dopada znieczulica zawodowa...
 
Ostatnia edycja:
reklama
reklama
Nie patrz co by bylo gdyby. Jestes w ciazy i teraz trzeba byc pozytywnie nastawionym. W tym stanie organizm leczy wiele chorob. Krwiaki, miesniaki, zapalenia przydatkow... Czekaj na zarodek i nie czytaj juz internetow.
Łatwo powiedzieć - nie czytaj. Mam bardzo złe doświadczenia z lekarzami i bardzo ograniczone zaufanie. Jako nastolatkę przez 3 lata paśli mnie sterydami gdyż rzekomo miałam astmę - okazało się ze mój kaszel to efekt refluksu - ale nastolatki nikt pod tym kontem nie bada - bo za młoda przecież - mimo że skarżyłam się na bóle żołądka. Po wykryciu mięśniaka chodziłam przez prawie rok co miesiąc do pewnego "profesora" specjalisty od tego typu przypadłości. Skurczybyk kazał obserwować guza - i nic. I potem mi mówił że guz się zmniejsza - że to się czasem zdarza. Tknęło mnie dopiero jak w którymś momencie powiedział, że "widzi Pani - ten jajnik jest już prawie taki sam jak ten drugi" WTF? Fakt że mięśniak jest blisko jajnika (początkowo było podejrzenie nowotworu jajnika) Facet miał lichy sprzęt i g...widział. Z wizyt nie dostawałam żadnych zdjęć - tylko odręcznie robił sobie notatki w notesie - i tyle. Po kontroli u mojego obecnego dowiedziałam się że kontroli guza nie robi się co miesiąc bo to zbyt mały czas żeby cokolwiek wyszło... cóż, za każdą wizytę Pan Profesor inkasował 300-400zł, więc dla niego była konieczność comiesięcznej kontroli. A guz sobie oczywiście w tym czasie rósł. Gdybym wtedy doczytała, wcześniej bym się zorientowała że coś jest nie tak. Zwłaszcza że wtedy jeszcze można było go wyłuskać laparoskopowo... Więc teraz też schizuję i tak szczerze to trochę współczuję mojemu lekarzowi bo już go zdążyłam zamęczyć pytaniami o moją konfliktowość (jestem minusem a mój ma Rh+) i ewentualne krwawienia, które mogą się w ciąży zdarzyć.... i o parę innych rzeczy :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry