Hehe, dziś jakiś lepszy dzień - super się czuję, normalnie mogę siedzieć i nic mnie nie mdli za bardzo. Wczoraj usiadłam na 10 min do kompa -- i potem dwie godziny leżałam i uspokajałam żoładek

Ja przy Piotrusiu miałam mega mdłości, teraz mam podobne, tylko wcześniej się zaczęły o 3 tyg. Wtedy też do 14 tc (Roni ;-)) Za to ciągnie mnie do słodkiego i odrzuca od mięsa, wtedy jakoś odwrotnie. Wczoraj wyżarłam szklankę miodu

I z Piotrusiem miałam cerę marzenie, a teraz syf na syfie

No ciekawe czy będzie baba ;-)
Lucky - zdrowiej babeczko jak najszybciej, biedulko ściskam serdecznie
Kicia - no ciekawe co to... ja się nt testów nie wypowiadam, betę mam chyba na maksie w skali bo mi wyszły te kreski jak flamastrem bordowym namalowane

(pewnie stąd mdłości huehue)
Piotruś już równo zasuwa po domu, dziś godzinę łaził w kółko - nawet sam już sobie wstaje na środku podłogi, także wygląda że jeszcze z tydzień i będzie chodził bardziej niż raczkował. Obecnie jest tak pół na pół. Swą brato/siostrę nęka niezmiernie, właśnie wykrył że skóra na brzuchu jak się złapie i podniesie to się wyciąga na kilka cm, więc jak tylko leżę (i zdycham bo mdłości) to przychodzi i mi wyciąga skórę brzuszną do góry z wielkim rechotem.

Co za lucyfer wcielony!

;-)