• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

.::: Mamusie kwiecień 2014:::.

Nocka u nas taka sobie :baffled: Emma spała od 22:30 do 2:30 a potem już jadła co dwie godziny oczywiście odpowiednio wcześniej się wybudzając , wierzgając nogami i przeszkadzając mi w spaniu :baffled:

Z tego wszystkiego podejrzewam, że sama mam skok rozwojowy: mało sypiam, jestem marudna, żeby podnieść poziom energii opycham się żarciem częściej niż Emma i mam ochotę żeby mnie ktoś ponosił na rękach :unsure::unsure::cool2:
 
Ostatnia edycja:
reklama
Kroczek moja normalnie je 2 razy w nocy. Z reguły je pomiędzy 19 a 20 i budzi się koło 1 i później o 4. Wczoraj mało spała w dzień to pewnie dlatego tylko raz obudziła się w nocy. Ile je nie wiem, bo ona cycowa. Ale nasze dzieci rosną więc to normalne, że chcą więcej jeść. I tak samo jak nie śpi to je co 2 godziny a jak śpi to co 3.Dzisiaj już u nas lepiej, Kinia większość dnia przespała z przerwami na papu i zabawę oraz pogaduszki z mamą:-)
 
Dla tych co nie widziały na FB.
Z góry przepraszam za długość, ale nie mogłam się oprzeć, żeby tego nie wkleić ;-)

"O tym, na co mamuśka nie była wcale przygotowana

Gdy jesteś w zaawansowanej ciąży, to cały świat wydaje się bajeczny, a ty w tym świecie jesteś co najmniej dobrą wróżką. Taką okrąglutką dobrą wróżką. Twoje oczy lśnią, tajemniczo się uśmiechasz, stąpasz… dobra, pominę kwestię stąpania… Czekasz. Myślisz sobie, pożerając drugą porcję lodów na ławeczce w parku, że TUŻ-TUŻ! Że jeszcze ciut i pojawi się twoje największe szczęście.

Wiele czytałaś, dopytywałaś, rozmawiałaś i teraz potrafisz sobie wszystko wyobrazić. Więc siedzisz na ławce i wyobrażasz, obserwując kaczki i gołębie.

Na te, co nie są w ciąży, patrzysz i myślisz: „Ech… co ty wiesz o życiu”. Na te, które już urodziły patrzysz, z jakiegoś powodu, podobnie. A potem nagle TADAM! – urodziłaś! Krzyki, łzy, uśmiechy, radość, telefony, smsy, śliniaczki, bekanie!... Mija czas… zaczynasz pojmować, że to NIEPRAWDA! Dlaczego nikt cię nie uprzedził?! Dlaczego wszyscy milczeli?! Spisek! To, na co nie byłam absolutnie przygotowana:

1. Karmienie piersią. Wszędzie piszą, że jest to wspaniałe uczucie. Wierzyłam. Czasem są wzmianki na temat pęknięć i laktostazy, ale w najgorszych snach nie przypuszczałam, że pęknięcie oznacza ranę na sutku i że to cholernie boli. Zaś laktostaza oznacza wzrost temperatury w ciągu pół godziny do 40 stopni, a wówczas leżysz trupem z nabrzmiałymi cyckami. Obok leży dziecko, które aktywnie domaga się twojej uwagi.

2. Nikt nigdzie nie napisał, co należy robić, gdy dziecko przez 3 godziny było usypiane przez oboje rodziców na zmianę, a gdy wreszcie usnęło to zrobiło kupę… Zmiana pieluchy oznacza: „Rozpoczyna się sezon drugi, prosimy o zajęcie miejsc w pierwszym rzędzie!” Mąż dostał nerwowego tiku, gdy tylko usłyszał przeciągłego bąka. Perspektywa, że przez następną godzinę będzie skakał na piłce, przeraziła go bardziej, niż kontrola skarbowa w firmie. Piłka należała do jego obowiązków. Dzięki temu mąż ma teraz ładny, jędrny tyłek. Ja natomiast kołysałam na stojąco: w przód i w tył. Przez pierwszy miesiąc bujałam się tak odruchowo wszędzie: w sklepie, na ulicy, w tramwaju. Wystarczyło, że na chwilę przystanęłam i heja: w przód-w tył, w przód-w tył… Nie miałam nerwowego tiku. Włożyłam malucha do łóżeczka. W kupie.

3. Nikt nie powiedział, że po porodzie przestanę sikać. Całkiem. Jak gdybym urodziła również pęcherz moczowy. Położne przychodziły do nas i powtarzały: „Mamuśki! Pamiętajcie o siusianiu!” I wówczas posłusznie dreptałyśmy do toalety. O zrobieniu czegoś większego nawet nie wspomnę, chyba, że ktoś potrafi wydalać motylki…

4. Nikt nie wspomniał, że jeśli w czasie ciąży na brzuchu wyrośnie dodatkowe owłosienie, to po porodzie i obkurczeniu twój brzuch będzie wyglądał jak brzuch Gruzina sprzedającego szaszłyki na plaży w szczycie sezonu… Dzięki Bogu, potem wszystko samo odpadnie… Ale najpierw przeżywasz szok!

5. Nie było też mowy o tym, że po porodzie będę mogła wreszcie poleżeć na brzuchu najwyżej parę dni, aż będę miała mleko. Potem koniec. Maksymalnie, na co mogę sobie pozwolić, to pozycja sfinksa ze smutnym spojrzeniem w dal… Leżenie na brzuchu z czterokrotnie powiększonymi piersiami, wypełnionymi mlekiem, jest możliwe jedynie na stole do masażu, posiadającym dwa wycięte na twarz otwory…

6. Gdy mówili, że nie będziesz miała czasu dla siebie, to wyobrażasz to sobie zupełnie inaczej. Pojęcia „siebie” i „ja” w ogóle przestają istnieć. Umyć się i umyć zęby? Jasne, nie ma sprawy! Gdzieś około 15… Zjeść śniadanie? Co za problem – mąż wróci wieczorem z pracy i cię nakarmi… Fryzura? Proste – zbierasz kołtuny w kucyk i już jesteś piękna! Pójść do toalety? A czy ty czasem nie przesadzasz w swojej roszczeniowości?

7. Nikt nie uprzedził, że przez pierwsze tygodnie dzieci, gdy się je przebiera lub zmienia pieluchę – drą się wniebogłosy… Początkowo to przeraża i zaczynasz się spieszyć, próbując po raz osiemnasty trafić nóżką noworodka w nogawkę śpiochów. Maluch zaś wywija tymi nóżkami tam i z powrotem. Zanim założysz na prawą nóżkę – lewa się już wywinęła z nogawki… I wrzask! Gdybym nie podpatrzyła, że inne matki mają tak samo, to myślałabym, że urodziłam histeryczkę.

8. Gdy rodzi się dziecko, wszystko, co jego dotyczy musi być absolutnie higieniczne, wyjałowione. Zabawki, smoczki, butelki – trzeba myć, wygotowywać, polewać wrzątkiem. Mija czas… Dziecko zaczyna raczkować, a arsenał jego zabawek i rzeczy, których dotyka dawno przekroczył granicę paru grzechotek. To cała szuflada zabawek, telefon, łyżki, garnki, przewody i kot. Nikt nie wspomina, co z tym robić. Zawsze myć? Zawsze wrzątkiem? Kota? Zgłupiejesz! Problem sam się rozwiązuje, gdy dziecko po raz pierwszy wyliże kółka od wózka…

9. W internecie wszystko jest takie słitaśne, przez co realny obraz się mocno wypacza… „Ojej, misiaczek zrobił kupkę!” – to znaczy, że misiaczek zesrał się i leży w gównie po uszy. „Beknęliśmy!” – to znaczy, że misiaczek rzygnął i wszyscy się przebierają: i misiaczek i mama. Kot, który akurat przechodził obok siedzi w kącie i się myje. „Jemy kaszkę!” – to znaczy, że wszystko jest w kaszce: misiaczek, mama, krzesełko, podłoga, ściany. Jeśli misiaczek robi „pffffff” to również kot jest w kaszce, bez kota się nie obejdzie…

10. Nikt nie powiedział, że gdy urodzisz, to nie kochasz swojego dziecka. To nie jest miłość, nie wierzcie w to! Po prostu jeszcze żaden człowiek na świecie nie znalazł słów, by opisać TO UCZUCIE. Nieziemskie, niewiarygodne. Zdziwienie, zachwyt. Patrzysz i nie możesz się napatrzeć. Szok! Ona ma wszystko! Rzęski, brewki, uszka, paznokietki na paluszkach, a nawet dziurkę w pupie! Wyobrażasz sobie??? Ona ma dziurkę w pupie!!! Jak to jest możliwe? W jaki sposób moje ciało stworzyło coś takiego! Ona oddycha. Porusza się. Marszczy nosek! Patrzy! Wielki ukłon dla tego, kto to wszystko tak stworzył! A miłość? Miłość przychodzi potem… z czasem".
 
hej laseczki.
jestem, żyję-wybraliśmy się całą rodzinką do teściowej na weekend:tak:
Dziś wróciliśmy i już mówię co u nas;-)

W czwartek wróciliśmy ze szpitala-generalnie wszystko skończyło sie dobrze. Rtg ok, guza już brak. Ale coby rodzicom się nie nudziło jutro wizyta u pediatry, we wtorek alergolog n o i jeszcze skierowanie do poradni chirurgicznej dostałam:baffled: Sama nie wiem czy się rejestrować-niby oni od szwów i opatrunków są:eek:
No i Artuś wyje, więc uciekam(a u teściowej całe dnie i noce spał:confused2:)
 
Edysiek - :-D:-D:-D Ach jakie prawdziwe :tak: Ja bym jeszcze dodała do tego, że dzieć rodzi się z wbudowanym GPS'em - jak się zatrzymasz to ryczy i z wbudowaną poziomicą - jak położysz w poziomie to też ryczy :-D

TruskawkowaMamba - super, że po guzie już ani śladu, i że lądowanie w kanale samochodowym skończyło się szczęśliwie :tak:
 
Edysiek usmialam sie z tego tekstu. Ale ja sie jakos nie do konca z tym zgadzam. Wiele punktow u mnie nie mialo miejsca. Nie wiem moze mam takie wyjatkowe dzieci ale dla mnie maciezynstwo to zdecydowanie wiecej pozytywow niz tych negatywnych odczuc. Dzisiaj tez przypomnialam sobie obawy chyba kazdej mamy ktora spodziewa sie drugiego dziecka czy bedzie je tak samo mocno kochac skoro to pierwsze jest takie kochane. Ale teraz nie wyobrazam sobie zeby Ignasia moglo nie byc. Jest cudowny i kochany i z kazdym dniem jestem nim coraz bardziej zachwycona.

Moje chlopaki dzisiaj bardzo grzeczne byly. Ignas jadl i spal, s jak nie spal to smial sie i gadal, albo grzecznie lezal pod karuzelka. Tymek tez byl grzeczny. Straszny gadula sie z niego zrobil. Wszystko powtarza i zaczyna swoje wywody. Uroczy jest przy tym. Mlodszy poszedl spac o 21 a starszy o 22. Ciekawe jaka noc bedzie.
 
Fajny dzień miałam dzisiaj, sam na sam z Filipkiem. To spacerek, to karmienie, drzemka, potem znowu spacerek. Trochę chłodno było ale najważniejsze, że nie padało.
Ani raz nie płakał, w szoku byłam jaki grzeczny chłopczyk.
Ciekawa jestem czy Wasze pociechy tez takie grzeczne dzisiaj były....bo to przeciez tak wyglada jakby sie te nasze dzieci zmawiały.




Sent from my iPhone using Forum BabyBoom mobile app
 
Dzien dobry
wczoraj pojechałam na zakupy SAMA :-) wrocilam dobrze zjadlam, potem poprztulalam sie z chlpem i jestem jak nowa:-D.kuracja odstresowywujaca genialna przypomnialo mi sie ze mam biodra ;-). Dzis zatem ruszam do boju i zaczynam cwiczenia mam zamiar stracic pare cm ktoś się mentalnie przylacza?
Zycze bardzo udanego dnia i idealnej pogody.

Mika414 syn jak nigdy cud malina spał i się duzo smial.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Hej Laseczki!
nie cierpię pisać na tablecie. Niestety jak chcę coś skrobnąć to muszę, bo stacjonarny padł. Jak bedą błędy to od razu przepraszam.
Mama.O. Kuracja powiadasz? Też by mi się przydała. A co do diety, to chętnie bym sie przyłączyła. Mój brzuch jest wielki a doopsko jeszcze większe. Wczoraj złapałam doła jeśli chodzi o moja figurę. jesli chodzi o autystyczną schizę, to tez miałam. Mój piąty ma agenezje ciała modzelowatego, występuje u dzieci autystycznych.... Do tego mój bratanek ma autyzm. Dopóki piąty nie skończył 1,5 roku i nie zauwazylam żadnego regresu w rozwoju, to odchodziłam od zmysłów. Miałam tak genialnego pediatrę, ze pozwolił mi nie szczepić dziecka wg kalendarza szczepień, tylko indywidualnie.
Chwilowo kończę, Marek nawołuje do cyca.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry