Hej
Ja właśnie siedzę na okrutnie nudnym, corocznym treningu w pracy, więc korzystając, że przytuliłam się w kącie do ściany to coś napiszę.
Czuję się trochę lepiej, ale po tabletce zrobionej w aptece na zamówienie trzęsą mi się ręce i puls mi przyspiesza

, wybiorę jednak do końca bo cóż mi innego zostało.
Emma za to się rozkłada znowu, katar jej leci i kaszle
U nas wigilia z roku na rok coraz mniej tradycyjna bo po pierwsze nikomu już się nie chce tyle w kuchni stać nad polskimi daniami, dzieci nie chcą jeść bo im nie smakuje typowo polskie, ciężkie jedzenie a dorosłym wątroby siadają

W tym roku tradycyjnie tylko barszczyk czerwony ale bez uszek za to z jajkiem, a na drugie ja robię łososia zapiekanego z parmezanową posypką a szwagierka jakąś białą rybę w panierce, do tego dodatki: surówka z selera i orzechów, sałatka z buraków i pewnie pieczone ziemniaczki.
Żadnych pierogów, kapusty, grochu i umierania przez dwa dni
Przyszły książeczki dla Emmy
Będzie co czytać
Teraz na topie jest prezent od "cioci Agi" - to moja koleżanka z pracy, klocki lego - te same Milenko co dostała M oraz taki zestaw
Super są te krótkie historyjki o Uszatku, a miś na stałe wylądował w łóżku i ma codziennie ściąganą i ubieraną piżamkę
