Jejku niezle przejscia macie z rodzinami... U mnie moi rodzice martwili sie troche o to, ze nie skoncze drugich studiow, ale od kiedy maz zdecydowal ze zostanie w domu z malym to wszyscy sie juz bez przeszkod ciesza i u mnie w rodzinie i u meza.
W srodowisku zawodowym to co innego, tam wszyscy sa zgodni, ze moj maz oszalal przeprowadzajac sie do Polski i zapewne, ze go zlapalam na dziecko, a raczej ze zlapanie w ten sposob przypieczetowalam, jak na Polke przystalo. No ale ich akurat mamy w nosie, to w wiekszosci osoby gleboko nieszczesliwe i sfrustrowane, dla ktorych najwieksza przyjemnosc to obrabianie tylka innym i emocjonowanie sie cudzym zyciem
W srodowisku zawodowym to co innego, tam wszyscy sa zgodni, ze moj maz oszalal przeprowadzajac sie do Polski i zapewne, ze go zlapalam na dziecko, a raczej ze zlapanie w ten sposob przypieczetowalam, jak na Polke przystalo. No ale ich akurat mamy w nosie, to w wiekszosci osoby gleboko nieszczesliwe i sfrustrowane, dla ktorych najwieksza przyjemnosc to obrabianie tylka innym i emocjonowanie sie cudzym zyciem
Ostatnia edycja:
a u rodziców mamy był pogrzeb prababci i moja babcia że ciocia w ciąży i nie będzie mogła iść to jej moja mam a powiedziała, że też jest w ciąży na co babcia wypaliła "ojej dwa nieszczęścia na raz"