Młodamama, ja się przyłączę do pocieszeń

Moja gin. jak poszłam do niej z Anielą w 5 tc, napisała sobie na karcie "pęcherzyk ciążowy ??????". Dopiero po tygodniu było COKOLWIEK widać. A ow. miałam około 15 dnia cyklu. Jeśli Tobie się np. o tydzień przesunęła, to może jeszcze nie być widać nic. Ja bym zaufała becie. Ciąża jest, beta nie kłamie

Trzymam kciuki!
***
Co do szczepień - pewnie, że pojawiają się komplikacje itp. Ale tak jest ze wszystkim. Ja szczepię dzieci. Nie przemawiają do mnie argumenty, że obowiązkowe szczepienia to wielki spisek koncernów farmaceutycznych nastawiony na to, żeby wydrzeć z nas kasę. W końcu od czegoś te wszystkie choroby zakaźne zniknęły. I raczej nie od tego, że więcej osób ma w domach teraz toaletę (choć to też jest jakiś argument).
Franka szczepiliśmy 5w1 płatnymi.
Anielę refundowanymi. Jako wcześniak miała też refundowane pneumokoki.
Poza tym Franek miał też odrę/świnkę/różyczkę. Aniela będzie teraz na to szczepiona.
Ale drugiej dawki tych szczepień chyba akurat nie wezmę dla nich, bo wolałabym, żeby to przechorowali i nie mieli potem problemów w życiu dorosłym, np. z ciążą. Mam wrażenie, że po przechorowaniu niegroźnej przecież różyczki odporność jest jednak większa niż po szczepieniu.