A więc!!
Gastrolog była super miła, w ogóle fajna babka. Wybadała nam Małego, no i raczej potwierdza diagnozę o skazie białkowej. Zaleciała nam nadal pozostać przy Nutramigenie, kąpać Mateuszka w Oilatum, a po kąpieli (jeśli zajdzie taka potrzeba, bo ten Oilatum to ciekła parafina, więc ciałko juz jest natłuszczone) kremować skórkę Lipobasą. Na buźkę w razie zaostrzenia podrażnienia dała nam hydrokortizon w kremie (dziś mu posmarowałam na noc, bo mi sie wydaje jakby mu te plameczki się zaczerwieniły). To ostatnie to chyba jest ze sterydami, ale lek. mówiła, że najłagodniejsze co może dać w tej sytuacji. A! No i dała nam Fenistil w kropelkach, żeby Maleństwa tak nie swędziały te licka. Kazała w przyszłym tygodniu zrobić badanie moczu i krwi, no i przyjśc do niej z wynikami (bez dziecka), no i ona powie co dalej. Ewentualna wizyta kontrolna za miesiąc.
Uff! No to tyle.
Zastanawiam sie jak ja przykleje Małemu ten woreczek, żeby zrobił siusiu do niego. Kupiłam na wszelki wypadek kilka, jakby cos mi nie poszło. No i znowu kłucie: przeraża mnie to podranie krwi. Pytałam - ma być z żyły. Ojojoj juz sie boję.
Nawet nie wiecie jak u mamy było fajnie. Przepraszam, że wczoraj nie napisłam, ale po 1)Mateusz był BARDZO marudny, po 2)wybierając sie dzisiaj do mamy musiałam już wczoraj zrobic cos na obiadek (strogonow wyszedł mi nawet nawet - pierwszy raz robiłam), po 3)misiałam troszke posprzątać w tym domu, bo dzis nie miałabym na to czasu, a po 4)poszłam w końcu spać o 1.30 i wybaczcie, ale juz nie miałam siły.
Całuski.