Patra wylądowałam tam na początku 6 miesiąca ciąży z podejrzeniem mikrozatorowości płucnej i pani ginekolog stwierdziła, że jestem młoda i jak będzie trzeba podać mi jakieś leki, które mogą spowodować śmierć dziecka to ja się pogodzę z tą śmiercią...
Gdy położnej zgłaszałam zanik ruchów dziecka to się śmiała, nie chciały wezwać dyżurującego ginekologa aby zrobić mi konsultację o którą prosiłam... W końcu o 2 w nocy dzwoniłam do mojego ginekologa prowadzącego ciążę i on przyjechał do szpitala, zrobił rozróbę bo nawet nie chcieli mnie wypisać na własne żądanie mówiąc, że nie dostana za mnie pieniędzy z nfz teraz... Dlatego jestem zrażona bo to moje pierwsze dzieciątko, długo wyczekiwane i wiele starań włożyłam z mężem w to by je stworzyć....
Steffa ano długo, długo na szczęście wszystko dobrze się skończyło

Ja weekend u teściów spędzam i dziś wybieram się spacerkiem z małą do babci od mojego, ale to tylko 300metrów więc co to za spacerek...
Tu jest fajnie biało , nie za mroźno więc mogę sobie pozwolić na wyjście z domku

A małą już werandowałam to nie mam problemu
