hej Kobitki,
Sylcia dobrze,że to tylko to, bo nie ukrywam,że trochę zamieszania tu zrobiłaś z tą świńską..cieszę się,że wracacie do zdrowia.
Kaśka a ja nadal czekam i czekam..
Mokatko i Sal, czuję się juz dobrze,potrzebowałam wypadu choćby na chwilkę w góry,zrobienia sobie z pazurkami,po prostu potrzebowałam trochę czasu dla siebie i spędzić go tak, jak ja chciałabym spędzić...Byliśmy wczoraj w Wiśle, chciałam na Równicę,choć to dla mnie totalna komercja,dawno tam nie byłam i stęskniłam się za migdałami w soli i grzanym winkiem popijanym przy pysku diabolo...ale i tak odsapnęłam...
Kubusiowa,nie wiem czy Ci pisałam ale wylądowaliśmy u Pani O. poniewaz do tej drugiej nie udało mi się dodzwonić z powodu złego numeru...nie wiem czy źle coś napisałam...a może zmieniła numer ta druga? Tydzień temu jak bylismy na kolejnej wizycie to pogadałyśmy sobie przez godzinę...:-)
U nas kaszel ciągle ale zdecydowanie w łagodniejszej formie chyba że zzipiemy sie podczas wędrówki po dużej ilości schodów..mam nadzieję,że niedługo się skończy...
Właśnie pięknie wyszło słońce...chyba wezmę się dziś za porządki w garażu...ciekawa jestem co mi z tego wyjdzie...

bo oprócz tego to jeszcze papierki,papierki....
Pozdro i miłego dzionka życzę..