reklama

Marcowe mamy 2021

Dziewczyny, przypomnijcie mi czy wasze dzieci miesiąc temu tez mialy trudniejsze dni... Martwię się Bartkiem, odrzucił stale pokarmy, ciagnie tylko na moim cycku ale czasem ma przerwy po 5-6h w jedzeniu... Do tego jest marudny i placzliwy, potrafi płakać w nocy przez godzinę, co nigdy mu się nie zdarzało. Na początku myślałam, ze to zęby a teraz juz nie wiem co to jest... We wtorek mam pediatre a do tego czasu chyba padnę z niepewności i zmęczenia...
Moja tak ma od jakiegoś czasu właśnie teraz, ( skończyła już 11 miesiecy).
Może w dzień nie jest marudna, ale nocą płacze przeraźliwie, rzucą się, siada, wstaje, nawet do 40 minut to trwa czasem.
No i wisi znów na cycu, co już kilka dni temu pisałam, też obawiałam się, że to jakiś regres żywieniowy u niej.
U nas to może były zęby, bo wczoraj 2 górne jedynki się przebiły, ale przed chwilą właśnie usnęła po takim szlochu nieukojonym.
 
reklama
Dziewczyny, przypomnijcie mi czy wasze dzieci miesiąc temu tez mialy trudniejsze dni... Martwię się Bartkiem, odrzucił stale pokarmy, ciagnie tylko na moim cycku ale czasem ma przerwy po 5-6h w jedzeniu... Do tego jest marudny i placzliwy, potrafi płakać w nocy przez godzinę, co nigdy mu się nie zdarzało. Na początku myślałam, ze to zęby a teraz juz nie wiem co to jest... We wtorek mam pediatre a do tego czasu chyba padnę z niepewności i zmęczenia...
Niech pediatra da wam skierowanie na badanie moczu. Czasem podobnie objawia się zapalenie pecherza. Sprawdzić nie zaszkodzi.
 
Dziewczyny, przypomnijcie mi czy wasze dzieci miesiąc temu tez mialy trudniejsze dni... Martwię się Bartkiem, odrzucił stale pokarmy, ciagnie tylko na moim cycku ale czasem ma przerwy po 5-6h w jedzeniu... Do tego jest marudny i placzliwy, potrafi płakać w nocy przez godzinę, co nigdy mu się nie zdarzało. Na początku myślałam, ze to zęby a teraz juz nie wiem co to jest... We wtorek mam pediatre a do tego czasu chyba padnę z niepewności i zmęczenia...
U mnie też tak było, co prawda jadł, ale marudny był strasznie. Czytałam, że w tym wieku to normalne i dzieci często mniej jedzą, zwłaszcza jak ruchowo są sprawniejsze. Od tygodnia mam cudowne dziecko, więc raczej to mija.
 
O jak ja zazdroszczę...u mnie maruda okrutna nadal....całe dnie nic nie pasuje...wiecznie słyszę...eeee...eee...ee...a mnie już nie powiem co się dzieje...powoli moje pokłady cierpliwości się wyczerpują😞
Ale jest nadzieja skoro u Ciebie minęło to może u mnie też się w kocu skończy?
A i popsuła się z zasypianiem...co chwilę się przebudza, siada, rozgląda się...wczoraj chyba z 40 min niby zasypiała a za chwilę znowu nie śpi...a przed wczoraj trwało to od 20-23 gdzie wcześniej niby zasnęła o 19:30...
Ciężki okres u mnie...nigdy nie było łatwo z nią ale teraz robi się dramatycznie....Podobno ten wiek tak ma bo mi logopedka mówiła , że trzeba przeczekać....no to czekam...
Z dobrych rzeczy pięknie odpowiada na pytanie jak robi piesek i krówka...rozkoszne to jest i mówi tak pięknie spokojnie i wtedy nie marudzi😁
U mnie było to samo, do tego doszedł lęk separacyjny. Każdy dzień zaczynałam z życzeniem, aby już się skończył i byłam tym wszystkim strasznie zmęczona. Dużo czytałam, ale porady sprowadzały się do tego aby przeczekać i dużo przytulać, a on nadal eeeee. No i wzięłam sprawy w swoje ręce. Wcześniej kończyłam jeszcze jedne studia, tj biologię i robiłam pracę z behawiorystyki, czyli takie podglądanie zwierząt jak na filmach przyrodniczych. Muszę jeszcze wspomnieć o tym, że dużo myślę o wychowaniu dzieci. Stwierdzam z całą stanowczością, że metody wychowawcze naszych rodziców było złe i jakby zupełnie nienaturalne, surowe, bez pochwał, nie bo nie, bicie i nie słuchanie potomstwa. Natomiast teraz jest jakby wszystko w drugą stronę. Owszem zgadzam się z większością, ale część do mnie nie trafia. Teraz dziecko jest na piedestale i łatwo w tym wszystkim popełnić błąd. Ja z kolei patrzę też na dobro rodziców, bo bez ich zdrowia psychicznego nie ma udanego macierzyństwa. Patrząc na matki ssaków widzę, że są bardzo czułe, dbające, ale jednocześnie stawiają wyraźne granice. Idąc tym tropem zrobiłam tak: na 2 minuty zostawiałam go w łóżeczku, włączałam muzykę, dawałam ulubiony kocyk i jakąś przekąskę. zadziałało wytrzymał bez kwękania. I tak parę razy w ciągu dnia. Do tego weszła huśtawka. Super go wycisza. Wciagnęłam go prace domowe, czyli dałam mopa, odkurzacz i tak dalej. Oczywiście nie jest to porada, bo każde dziecko jest inne i ma innych rodziców, ale na mojego podziałało. Teraz bawi się często sam, jest radosny, zostaje z chęcią z tatą, a nawet nie marudzi przy ubieraniu i jeździe samochodem. Ja jestem zadowolona, noszę go z przyjemnością kiedy chce, pozwalam na bardzo dużo, ale jak jest kwękanie bez sensu to już się nie daję.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry