Mi gotowanie przychodzo z trudem, ale trzeba.... Za to w smaku nigdy dania mi tak dobre nie wychodzily

az sama jestem w szoku. Moze nie tyle mi przeszkadza zapach smazenia czy gotowania, ale jak mam stac 2 godziny albo i dluzej to pozniej mnie plecy i brzuch boli. I po obiedzie jestem tak padnieta jakbym na Giewont weszła

czasami ide na łatwiznę i jakies placki szybkie raz dwa albo chleb w jajku. Wszyscy sie najedza i ja nie narobię. A druga sprawa jest taka ze dzien w dzien ziemniaki mieso, to jakos slabo. A za zupami niestety nie przepadaja dzieci. Jedynie rosol i pomidorówka

no ale tez codziennie to samo jeszc to by zgłupiał

takze kombinujemy.
Do dziewczyn ktore maja dzieci, jak podchodzicie do szkoly ktora wkoncu ma sie rozpoczac? U mnie syn do pierwszej klasy idzie i codziennie slysze kiedy do szkoly i kiedy do szkoly. Córa 6 klasa i wiadomo w tym wieku juz sie nie chce chodzic i siedziec na lekcjach, lepiej by sie poszło spotkac na neutralnym gruncie ze znajomymi

ja osobiscie sie ciesze niesamowicie ze wkoncu dzieci zmienia otoczenie. Od marca w domu, non stop tylko 4 sciany, a i ta nauka w domu to tez do pewnego momentu byla ok... Mam nadzieje ze ten rok szkolny przejdzie bez wiekszego echa, calkowicie normalnie.