Najchętniej żarłabym słone, kiszone albo dobrze doprawione ziołami. Do słodkiego mnie zupełnie nie ciągnie, leżą trzy czekolady na kredensie, a mi nawet przez myśl nie przejdzie, żeby je zjeść. Ciast i ciasteczek na własnych imieninach nie jadłam poza galaretką z owocami

Stary zaciesza (tak, już teraz), że będziemy mieli syna w takim razie i ochoczo oferuje, że się poświęci i zje te czekolady. Powiedziałam mu o badaniach, które już teraz dadzą odpowiedź, wspomniałam o ich cenie, to już jednak poczeka te parę miesięcy na opinię z USG