Już jestem po KTG. Położna, która je robiła stwierdziła, że Emilka słabo się rusza i trzęsła mi brzuchem, żeby ją pobudzić. Oczywiście się trochę zdenerwowałam, że coś jest nie tak, ale zawsze później wydruk ocenia lekarz i ta stwierdziła, że wyszło bardzo ładnie. Poinformowała mnie, że teraz będę przyjeżdżać na KTG co drugi dzień (następne we wtorek, bo nie było miejsc), a w 12 dobie hospitalizacja i wywoływanie porodu. Na pocieszenie dodała, że większość kobiet rodzi przed 12-tym dniem.
KTG trwało ok 30 min przez to "pobudzanie" i jestem teraz potwornie obolała od takiego leżenia. Biodra, kręgosłup - ledwo chodzę. Jak tak się mam męczyć co 2 dni i jeszcze stresować, to ja już chcę urodzić!